• Wpisów: 29
  • Średnio co: 67 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:40
  • Licznik odwiedzin: 4 243 / 2029 dni
 
forever00
 
Give, me my Love <3: Wnętrze domu było wykonane ze smakiem,dominowały tu raczej ciemne barwy. Położyłyśmy nasze rzeczy na wielkiej czarnej sofie, a ja zaczęłam się rozglądać. Podeszłam do ściany na której wisiał wielki obraz. Przedstawiał on dziewczynę o brązowych włosach, zapłakanej twarzy i ustach zabarwionych krwią ( images.gildia.pl/(…)1-580.jpg… ). Gdy tak wpatrywałam się w arcydzieło, nagle usłyszałam pewien szept przy moim uchu.

- Podoba ci się ?-
-Jennifer: Tak jest bardzo ... interesujący . A co przedstawia ?
- Wampira
- Jennifer: Oo, hmm. Jestem Jennifer miło mi cie poznać.


Odwróciłam się w stronę mego rozmówcy, gdyż dopiero teraz oderwałam wzrok od obrazu. Spostrzegłam że jest on wysokim brunetem ubranym w białą koszulę i czarne spodnie, co dziwne, przy ciemnym oświetleniu nosił również okulary przeciwsłoneczne. Mimo wszystko wydawał mi się bardzo przystojny. Nagle wyciągnął w moją stronę rękę.

- William: Witaj, jestem William ;)
- Jennifer: Miło cie poznać
- William: I nawzajem... Choć przedstawię ci moich przyjaciół
- Jennifer: Dobrze

Stanęliśmy z boczku gdzie było widać wszystkich zgromadzonych. I wtedy William schylił się, odgarnął włosy z mojego ucha po czy tłumaczył mi wszystko szeptem.


- William: Dobrze. Ten wysoki brunet o kręconych włosach to Teris jeżeli będziesz chciała by twoja samoocena wzrosła przyjdź do niego, gdyż jest strasznym podrywaczem. Następny jest Eric to ten który rozmawia z twoją przyjaciółką Blanką, on uwielbia jeździć na motorze i lubi się popisywać uwierz mi. Następny w kolejce jest ubrany cały na czarno Gallard i oj moja droga jeżeli nie chcesz aby stało się coś złego to radze ci go nie denerwować gdyż jest bardzo niestabilny emocjonalnie. Po prostu trzymaj się od niego z daleka. I ostatni ale nie najgorszy to blondyn, tek który nalewa sobie wody do szklanki, nazywa się Gabriell, jeżeli chcesz jakieś porady od niego to zawsze ci pomoże w jakiejkolwiek sytuacji.
- Jennifer:  wspaniała prezentacja ;)
- William: Dziękuję starałem się. Coś jeszcze chciałabyś wiedzieć ?
- Jennifer: Tak. A co powiesz mi o sobie ?
- William: Jestem 510 letnim mordercą młodych dziewczyn takich jak ty. Przecinam im szyję a pote...
- Jennifer: A na prawdę?
- William: Uwielbiam sport. Często bywam ironiczny, możesz ze mną porozmawiać na każdy temat. Ale poznasz mnie z czasem, ponieważ wylosowałem cię jako parę w wycieczce ;)
- Jennifer: OO,  w takim razie masz rację, zapewne lepiej się poznamy;)

Wtem usłyszałam dzwonek mojej komórki przeprosiłam Williama i poszłam na balkon. Jednak ukradkiem ujrzałam że Gallard cały czas mi się przygląda.  Na wyświetlaczy zobaczyłam ze to mój chłopak , dlatego odebrałam jak najszybciej.

- Jennifer: Cześć Kuba
- Kuba: O witaj
- Jennifer: W jakiej sprawie dzwonisz?
- Kuba: Słuchaj bo chcę z tobą zerwać
- Jennifer: Co?!! Czemu?
- Kuba: No po prostu byłaś zakładem i to wszystko
- Jennifer: AHA no to w takim razie módl się abyś doczekał spotkania ze mną

Po czym rozłączyłam się i roztrzaskałam ze złości telefon o ścianę. Następnie odwróciłam się w stronę krajobrazu przedstawiającego góry i zachodzące za nimi słońce. Nagle poczułam za sobą czyjąś obecność. Obróciłam się i zobaczyłam Gallarda zamykającego drzwi balkonowe i z szyderczym uśmiechem na twarzy wpatrującego się we mnie. W pierwszej chwili spanikowałam lecz nagle przypomniały mi się słowa Williama aby go nie prowokować, dlatego uśmiechnęłam się do niego.

- Jennifer: My chyba jeszcze się nie poznaliśmy jestem Jennifer
-Gallard: Ależ oczywiście poznaliśmy się , lecz twoja głupia główka tego nie pamięta
- Jennifer: O czym ty mówisz ?
- Gallard: A o tym że bardzo dotkliwie zraniłaś me męskie ego i teraz będę musiał odpłacić ci tym samym
- Jennifer: Słuchaj , jedziemy w góry wszyscy razem i nie lepiej zapomnieć o...
- Gallard: O poniżeniu. Nie nie lepiej

Zbliżył się do mnie , a ja oparłam się plecami o barierkę. Nagle Gallard złapał mnie za szyję i podniósł tak wysoko że pod stopami miałam tylko krzaki pod balkonem.  Co dziwne wcale nie brakowało mi powietrza , bo oddychałam normalnie, jednak czułam się strasznie bezbronna jak robak.


- Gallard:  Jesteś tylko kolejnym krwiopijcą, z tym że z tobą jest o wiele łatwiej bo nie wiesz co masz robić.


Z całej siły zamachnęłam się nogą i kopnęłam Gallarda z obcasa w szczękę, zachwiał się i wtedy dostał z kolana drugi raz lecz tym razem runął na ziemię, zrywając mi przy okazji naszyjnik z lazurytu. Sama runęłam prosto na ziemię i uderzyłam prawą nogę o nią po czym upadłam na plecy.  Chwileczkę leżałam zamroczona lecz zaraz usiadłam wyprostowana i zobaczyłam że moja noga leży jakoś dziwnie wygięta. Jednym szybkim ruchem wyprostowałam i zgięłam ją , wtedy strzeliła a mnie przeszył krótkotrwały ból po czym mogłam swobodnie na niej stanąć.  
Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć , ani czy jestem tu bezpieczna. W tej chwili jedyną osobą która mogła mi pomóc był Liam...

Nie możesz dodać komentarza.