• Wpisów:30
  • Średnio co: 62 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 22:40
  • Licznik odwiedzin:3 887 / 1931 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Powoli docierały do mnie przeróżne odgłosy. Poczułam charakterystyczny zapach skóry oraz zapachu waniliowego, po tym stwierdziłam ze jestem w samochodzie. Kołysało mną trochę, a ja nie mogąc tego dłużej znieść powoli otworzyłam oczy.
Zorientowałam się że, leżę na tylnym siedzeniu jakiegoś wielkiego auta, a na przednim siedzeniu za kierownicą siedzi William w szarym podkoszulku i oczywiście czarnych okularach. Zaczęło mnie to powoli irytować że wszędzie w nich chodzi, jednak obiecałam sobie że wkrótce o to go zapytam.
Powoli przed moimi oczami przewijały się różne obrazy. Widziałam jak moja skóra pali się ogniem, a później jak William kładzie mi coś lodowatego na szyję. Odruchowo dotknęłam tamtego miejsca i wyczułam jakiś naszyjnik.

- William: Widzę że moja śpiąca królewna się już obudziła

Próbowałam wstać lecz kiedy odrobinę się poruszyłam, moją głowę przeszył straszny ból. Dlatego szybko położyłam się z powrotem i spojrzałam na odbicie Williama w lusterku.

- Jennifer: Co się stało ?
- William: Zemdlałaś ...
- Jennifer: Ale ... ja widziałam jak moja skóra się pali
- William: Jennifer, jesteś po prostu przemęczona i musiało ci się przewidzieć
- Jennifer: Wiem co widziałam.... A dlaczego mam znowu na sobie ten naszyjnik?

Spojrzałam na niego i nasze oczy się spotkały. Odczuwałam dziwne przeczucie że już kiedyś się spotkaliśmy , lecz było to niemożliwe. William odchrząknął i powróciła wzrokiem na drogę.

- William: Lekarz kazał ci go nosić, gdy wychodzisz na dwór. A ty go zapomniałaś dlatego gdy zaniosłem cię do samochodu , po prostu go na ciebie włożyłem
- Jennifer: hmm, rozumiem i obiecuję że już nigdy go nie ściągnę.

Zauważyłam że lekko uśmiechnął się. HMMM, miał taki piękny uśmiech , taki szczery. Miałam wspaniałą okazję aby w końcu z bliska się mu poprzyglądać . Miał gęste ciemne włosy które niedbale opadały mu na czoło. Wysokie kości policzkowe co nadawało jego twarzy królewskiej powagi. Przyjrzałam się uważnie jego okularom by wypatrzyć choć odrobinę jego oczy. Jednak były tak ciemne iż nie dopatrzyłam się ich kolory, jednak mogłam stwierdzić ze są okalane długimi rzęsami. Zauważyłam prosty zgrabny nos oraz kształtne usta. Zauważyłam że nie ma on ani jednej zmarszczki. Wydało mi się to dziwne jednak postanowiłam się tym nie przejmować. Więc z powrotem wróciłam do ust. Lecz teraz gdy tylko na nie spojrzałam od razu rozciągnęły się w uśmiechu.

- William: Ha Ha Ha widzę moja droga, że wywarłem na tobie ogromne wrażenie, bo ciągle mi się przyglądasz.
- Jennifer: Nie schlebiaj sobie tak bardzo ważniaku
- William: Oj dobrze już , dobrze..... Może masz ochotę usiąść koło mnie ?
- Jennifer: Hmmmm, no nie wiem czy zdołam się oprzeć twej seksownej osobie
- William: Już nie mogę się doczekać

Roześmiałam się, po czym zwinnie przeskoczyłam na siedzenie koło kierowcy. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam przepiękny krajobraz. wysokie oraz bardzo zielone góry , przez które przebijał się zachód słońca. W oddali zaś , zauważyłam wielki czarny punkt, las zapewne. Lecz dlaczego był on aż tak ciemny?
- William: Pięknie tu prawda?
- Jennifer: Taak....... William ile byłam nieprzytomna , bo gdy wyjeżdżaliśmy był poranek a teraz słońce chyli się ku zachodowi
- William : No.. dwa dni
- Jennifer: I nie obudziłeś mnie ?!!
- William: Nie widziałem w tym sensu. Spałaś tak słodko, że grzechem było by cię budzić . A jeszcze bardziej słodko chrapałaś
- Jennifer: Ja nie chrapię
- William: Ha HA HA moja droga , chrapiesz i to potwornie
- Jennifer: HAHA tego się nie spodziewałam , bo zazwyczaj nigdy nie przespałam jeszcze spokojnie żadnej nocy.
William: Dlaczego ? Coś się stało ?
- Jennifer: Nie pamiętam dokładnie. Ale od zawsze nie mogłam spać. Dopiero od chwili mojego wypadku w skutek którego straciłam część pamięci, znów normalnie się wysypiam
- William: Czyli, w gruncie rzeczy dobrze się stało że straciłaś pamięć
- Jennifer: Możliwe, lecz jak najszybciej chciałabym ją znów odzyskać

Na chwilę zapanowała między nami niezręczna cisza. Widziałam jak William nad czymś strasznie się zastanawia. Wyglądał jakby toczył ze sobą jakąś wewnętrzną walkę. Nagle zobaczyłam na jego ręce wielki niebieski pierścień.

- Jennifer: Piękny pierścień. Skąd go masz?
- William: To ....


Nie dokończył bo nagle uderzyliśmy z ogromną siłą w jakąś ciemną postać. Usłyszałam jak William przeklina coś pod nosem. A ja uderzyłam głową o szybę. Zauważyłam mnóstwo krwi, i zrobiło mi się słabo, lecz zanim zamknęłam oczy usłyszałam tylko zduszony głos Williama " Pieprzone Wilkołaki" ...
 

 
Obudził mnie dźwięk budziku zastawiony na 8.30 otworzyłam oczy i poszłam wziąć kąpiel. Następnie ubrałam długie dżinsy, gruby brązowy sweterek i wysokie buty w tym samym kolorze (http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-Alcarin-moj-wlasny-styl_21.jpg ) Przeczesałam włosy i zrobiłam kucyk wysoko. Wy tuszowałam rzęsy i musnęłam usta błyszczykiem po czym zeszłam na dół gdzie były tylko dziewczyny. Przywitałam się z nimi po czy wszystkie usiadłyśmy przy stole aby zjeść śniadanie. Nalałam sobie mleka do miski i dosypałam płatków.

- Jennifer: Gdzie są chłopcy ?
- Neomi: Poszli spakować wszystkie rzeczy do samochodów.BO najpierw wyjedziemy w góry , a dopiero potem pójdziemy.
- Amarata: I co jak się spało, Jennifer?
- Jennifer: A nie narzekam - Skosztowałam płatków i od razu wyplułam całą zawartość.
- Blanka: Co jest??
- Jennifer: To jest obrzydliwe. W ogóle ostatnio nic mi nie smakuje

Widziałam jak dziewczyny wymieniły ukryte spojrzenia. I wtedy Amarata podała mi szklankę z jakimś gęstym czerwonym płynem

- Blanka: Masz rację pewnie mają tu tylko przeterminowaną żywność, ale dziś nazbierałam malin i zrobiłam koktajl, masz wypij

Spojrzałam na napój , który nie wyglądał jak koktajl, raczej miał kolor krwi. Wtedy przypomniały mi się słowa Liama, co tak naprawdę jest tym koktajlem. Z opresji wybawili mnie chłopcy którzy przyszli na śniadanie, a ja zaniosłam napój do kuchni i wylałam go do zlewu.
Kiedy przyszłam wszyscy byli gotowi do wyjścia. Wtedy podszedł do dziewczyn Teris i podał każdej po naszyjniku omijając mnie.

- Teris: Słuchajcie zrobiłem dla was naszyjniki potęgujące wasze moce. Prosze oto czerwony rubin jest dla Neomi który sprawi abyś mogła szybciej latać. Fioletowy ametyst jest dla Amaraty aby szybciej przechodziła przemianę, czarny spinel dla Blanki aby lepiej widziała i słyszała zarówno za dnia jak i nocy. I ostatni dla Aliry , który spotęguje twą moc.

Muszę przyznać że naszyjniki były naprawdę wspaniałe, lecz nie zrozumiałam nic z jego monologu.Dlaczego Neomi miała szybciej latać, to dziwne. Lecz postanowiłam nie zastanawiać się nad tym długo tylko po prostu wyruszyć już.

Złapałam za moją torbę i wraz z innymi podeszłam do drzwi. Blanka otworzyła drzwi a ja zobaczyłam że słonce strasznie mocno świeci, aż musiałam zasłonić oczy ręką. Gdy wszyscy już wyszli a William czekał aby zamknąć drzwi na klucz, stwierdziłam ze zapomniałam komórki, pobiegłam do kuchni i nagle poczułam się strasznie głodna, dlatego szybko pociągnęłam łyk resztki koktajlu pozostawionego przez Williama, poczułam jak na nowo wzbierają we mnie siły, schowałam telefon do kieszeni i stanęłam w drzwiach.

- William: Coś, nie tak?
- Jennifer: Nie masz wrażenia , że pomimo wiatru słońce strasznie mocno przypieka?
- William: Zdaje ci się. Chodź

Stanęłam pod zadaszeniem, widziałam jak wszyscy już wsiadają do samochodu. William własnie zamykał drzwi. Później obrócił się w moją stronę i poszedł w kierunku auta. Widziałam jak promienie słońca odbijają się od niego, wyglądało to tak jakby był przykryty nie widzialną tarczą.

- William: Chodź Jennifer

Szybko podbiegłam do niego i gdy zatrzymałam się na chwilę tuż przed nim. Czułam się tak jakby moja skóra płonęła, Lub jakby wbijano w nią miliony malutkich igieł nasączonych kwasem. Moje nogi stały się jak z waty i upadłam na ziemie. Widziałam jak William podbiega do mnie i coś krzyczy lecz nie mogłam zrozumieć co mówi. Spojrzałam na moja dłoń i zobaczyłam jak się pali. Później William założył coś na moją szyję.... a ja zemdlałam....


 

 
Gdy podjechałam pod dom chłopców nadal myślałam o tym co powiedział mi Liam. Stanęłam na podjeździe i przypomniało mi się to co zobaczyłam w lusterku, więc pośpiesznie spojrzałam na te w samochodzie. Zobaczyłam ten samo widok co zawsze gdy wstaję rano , czyli dziewczynę o brązowych włosach, pełnych ustach oraz niebiesko-szarych oczach otoczonych długimi czarnymi rzęsami. Musiałam być wtedy w niezłym szoku aby pomyśleć że zmieniły barwę. Powoli zamknęłam auto i weszłam do domu. Panowała tam grobowa cisza, dlatego od razu ściągnęłam obcasy i poszłam do salonu. Znalazłam tan Blankę która przytulała płaczącą Alirę i coś szeptała jej na ucho. Na palcach podeszłam do przyjaciółek i siadłam na fotelu przed nimi.

- Jennifer: Hej , co się stało?
- Alira: O mój boże,Jennifer ty żyjesz!!
- Blanka: To niemożliwe
- Jennifer: A dlaczego miałam umrzeć, po prostu zrobiłam sobie krótki spacerek , to wszystko
- Alira: Ale nie wzięłaś naszyjnika
-Jennifer: Tak, bo Gallard mi go zerwał a potem troszeczkę skopałam mu tyłek. Nie chciałam go oglądać więc ... zwiedzałam okolicę
- Alira: Tak się cieszę. Bo wiesz ten naszyjnik jest...
- Blanka: Aliro nie zamęczaj Jennifer zbędnymi informacjami, pewnie jest zmęczona . Jen twój pokój jest na samej górze.
- Jennifer: Dzięki i dobranoc

Wzięłam swoją torbę na plecy , po czym poszłam do kuchni aby zrobić sobie jakąś kanapkę , bo dzisiaj piłam jedynie sok. Gdy kroiłam ser mimowolnie usłyszałam rozmowę przyjaciółek z sąsiedniego pokoju.

****** Rozmowa**************
- Alira: Ale jak to możliwe , że ona może chodzi za dnia bez lazurytu?
- Blanka: Nie wiem, po prostu im szybciej znajdziemy tego dupka tym szybciej się dowiemy i skopiemy mu tyłek za to co jej zrobił, bo ja już z nią nie umiem wytrzymać
- Alira: Dlaczego?
- Blanka: Bo jest za miła. Jennifer jaką znałam była odważna, niezależna, seksowna. A teraz zachowuje się jak nastolatka
- Alira: Mi też jej brakuje, ale może taka była przed przemianą.Ale lepiej zadzwońmy do reszty, niech zaprzestaną poszukiwań.

************************

Z ich rozmowy nie zrozumiałam ani słowa. Dlatego pośpiesznie schowałam bułkę do torby i pobiegłam do pokoju, który okazał się całkiem przytulny, pomijając fakt że jedno okno było zasunięte roletą, która zaraz odsłoniłam. Szybko wzięłam prysznic i już w piżamie zajęłam się skołtunionymi włosami. Wyjęłam grzebyczek i schowałam do szafki nocnej i gdy kończyłam rozczesywać włosy tak by było miękkie fale usłyszałam pukanie do drzwi. Po chwili ukazał się w nich William, który jak zawsze miał na nosie okulary przeciwsłoneczne. Mówiąc szczerze ucieszyłam się na jego widok.

- William: Mogę wejść?
-Jennifer: Jasne, zapraszam
Usiadł na moim łóżku a ja przykryłam się szczelnie kołdrą.
- William: Wybacz że nachodzę cię o tak późnej porze
- Jennifer: Nic nie szkodzi, i tak nie zamierzałam iść już spać
-Willaim: Dobrze, powiedz mi dlaczego uciekłaś z przyjęcia?
-Jennifer: Po prostu zrobiło mi się duszno i chciałam się przewietrzyć
- William: Oj Jennifer, mnie nie musisz okłamywać
- Jennifer: HAh, po prostu miałam pewne zgrzyty z Gallardem. On mówił coś że niedawno ośmieszyłam go przed wami. Ale ja go nigdy przedtem nie spotkałam
- William: Skoro tam uważasz.......... dobrze chciałem ci tylko powiedzieć że jutro ruszamy o 10.
- Jennifer: Dobrze, dziękuję
- William: Dobranoc

Po czym wyszedł z pokoju a ja zostałam sama w ciemnościach. Położyłam głowę na poduszce i od razu zasnęłam. Lecz tym razem nie śnił mi się przyjemny sen, lecz koszmar przypominający horror z mnóstwem ciał wyssanych z krwi a morderczynią w tym wszystkim byłam.........ja

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Siedziałam w krzakach jeszcze dłuższą chwilę, potem jednak szybko pobiegłam do naszego samochodu i na szczęście kluczyki były w stacyjce więc odpaliłam je i czym prędzej pojechałam w stronę . Gdy znalazłam się pod wielką skałą , kompletnie nie wiedziałam jak mam się na nią dostać , tym bardziej że nie było tu żadnych schodów czy windy. Nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu, błyskawicznie się obróciłam i ujrzałam wysoką blondynkę o prawie czarnych oczach. ( http://m.ocdn.eu/_m/7eb84b2ddaafb3283af7eafaa3cd2b6f,62,37.jpg ).

- Blondynka: Witaj Jen, co tak stoisz?? Właź
- Jennifer: Cześć, po prostu nic dzisiaj nie jadłam i...
- Blondynka: A już wszystko rozumiem , poczekaj zaraz ci pomogę

Odgarnęła włosy z twarzy a ja ujrzałam że jej uszy maja kształt szpiczasty , podobny do uszu elfa. Nagle poczułam jak ziemia się zatrzęsła, spojrzałam na blondynkę która mamrotała coś pod nosem i nagle przed nami pojawiły się skalne schody prowadzące na górę.


- Blondynka: No co tak stoisz, chodź ..... A tak w ogóle to po co tu przyszłaś, myślałam że gdzieś wyjeżdżacie
- Jennifer: Tak, jutro jedziemy , ale przyszłam tu aby porozmawiać z Liamem
- Blondynka: Uuu, ja już znam te twoje porozmawiać, co tym razem weźmiesz tam ze sobą ??
- Jennifer: Yy nie wiem........ a co mi proponujesz??
- Blondynka: Hmmm, on jest teraz zmęczony a werbena krąży w jego organizmie, więc może powinnaś przykuć go ołówkami do krzesła i rozmawiać , lub skorzystać z okna i wystawić go na promienie słoneczne w końcu jeszcze całkiem nie zaszło

Z przerażeniem słuchałam co mówi nieznajoma dziewczyna, i kiedy doszłyśmy do drzwi czym prędzej się oddaliłam i wręcz pobiegłam w kierunku lochów. Co dziwne nie było tu nikogo kto by pilnował wejścia. kiedy już miałam otworzyć drzwi, poczułam przedziwny zapach, i zobaczyłam nieopodal wielkie drzwi z napisem kuchnia. Poszłam w tamtą stronę i zobaczyłam ogromną kuchnie z mnóstwem lodówek. Było tam pełno dziewczyna . Nagle zobaczyłam wysoką blondynkę z którą poprzednio rozmawiałam. Nagle rzuciła w moją stronę butelkę pełną jakiegoś czerwonego i gęstego płynu. Złapałam ją w locie i pobiegłam w stronę pomieszczanie gdzie znajdował się mój przyjaciel. Otwierając drzwi od razu poczułam w powietrzu jakiś duszący zapach przypominający połykanie igieł. Kaszląc wyłączyłam powietrze i zobaczyłam że Liam leży na ziemi przykuty na ściany. Szybko podbiegłam do niego i zobaczyłam że leży w kałuży krwi i ma wielkiego siniaka pod okiem. Przechyliłam jego głowę i dałam mu się napić soku. Gdy tylko pociągnął pierwszy łuk zobaczyłam że jego siniak blednie a po chwili całkowicie znika, Nagle otworzył gwałtownie oczy i nie były brązowe jak zwykle tylko seledynowe. Odskoczyłam od niego gwałtownie. I wpatrywałam się w niego wielkimi oczami zupełnie nic nie rozumiejąc. Kiedy wypił połowę usiadł i spojrzał bezpośrednio na mnie, po czym jego spojrzenie złagodniało i oczy ściemniały na naturalny kolor. Odrzucił butelkę i chciał do mnie podejść ale pośpiesznie odsunęłam się od niego .

- Jennifer: Liam , czym ty jesteś??
- Liam: Jestem tym samym co ty
- Jennifer: Co to znaczy !
- Liam: Jeżeli ci powiem to i tak mi nie uwierzysz
- Jennifer: W takim razie sprawdźmy to
- Liam: Ja nie jestem człowiekiem i ty również nie, nikt z twojego otocznie nim nie jest.
- Jennifer: Co ty gadasz?!!
- Liam: Słuchaj,zostałaś przemieniona bardzo dawno temu, ja mam ponad pięćset lat. Należysz to tajnego stowarzyszenia które zabija groźnych nieśmiertelnych polujących na ludzi. Teraz wszystko zapomniałaś bo spotkałaś swojego stwórcę który wymazał ci wszystkie nadnaturalne wspomnienia. Dlatego nie pamiętasz nic,nie pamiętasz mnie. Jennifer zrozum, nie jesteś człowiekiem!
- Jennifer: co ty mówisz!! Podali ci tu czegoś?
- Liam: Jennifer, podaj mi swój grzebień

Podałam mu go on rozciął sobie nadgarstek , który w błyskawicznym tempie się zasklepił. To samo zrobił z moim , nie poczułam bólu , moja ręka również się zasklepiła tak że po rozcięciu nie było najmniejszego śladu. Spojrzałam na to miejsce ze zdziwieniem i przejechałam po niej palcami, skóra była nieskazitelna i gładka. Spojrzałam na Liama który wpatrywał się we mnie beznamiętnym wzrokiem. Natomiast ja patrzyłam na niego coraz bardziej przerażona.

- Jennifer: Co?...Ale, jak to możliwe.....
- Liam: Jennifer uspokój się
- Jennifer: Prze-przecież ja jestem spokojna. Po prostu nie rozumiem o co tu chodzi
- Liam: Słuchaj, tutaj za bardzo nie możemy spokojnie porozmawiać... ale czekaj nie dotykaj tych kajdanek są nasączone werbeną.


Nie słuchałam co mówi do mnie Liam, złapałam za jego nadgarstki a drugą ręką zerwałam jego kajdany. Później szybko złapałam go i podniosła. Już chciałam wychodzić, kiedy zatrzymał mnie głos Liama.

- Liam: Nie możemy tak po prostu wyjść. Musisz mnie jakoś wywlec jak więźnia.
- Jannifer: Ale jak??
-Liam: No jak więźnia, wiesz tak jak w filmach
-Jennifer: Już wiem, poczekaj tu chwilę

Wybiegłam z celi zatrzaskując za sobą drzwi i popędziłam do kuchni po dwie butle czerwonego soku, następnie weszłam do odkrytego niedawno magazynku z bronią z którego wzięłam wielki kołek oraz bat nasączony jakąś substancją którą gdy tylko dotknęłam paliła moją skórę. Złapałam je i popędziłam z powrotem do przyjaciela, po drodze zobaczyłam grupkę dziewczyn przyglądających się moim poczynaniom. Wiedziałam że muszę udawać, dlatego wbiłam kołek w brzuch Liama, później wyrwałam go jednym szybkim ruchem i następnie wbiłam w plecy, z przodu związałam jego ręce biczem i wyprowadziłam z pomieszczenia trzymając go od tyłu za wystające drewno. Kiedy tak szliśmy nagle na naszej drodze stanęła wysoka blondynka której imienia nawet nie znałam, a która od rana była przyjaźnie do mnie nastawiona, teraz stała wraz z dwójką innych dziewczyn i wpatrywała się we mnie. Próbowałam przejść , lecz natychmiast zastąpiła mi drogę.

- Jennifer: Masz jakiś problem?!
- Dziewczyna: Jen, słuchaj zawsze byłam przyjaźnie do ciebie nastawiona. Lecz jeżeli ten więzień zrobi choć mały kroczek to przysięgam on i ty popamiętacie to
- Jennifer: To zabawne ..... bo o ile mnie pamięć nie zawodzi to mój więzień
- Dziewczyna: No tak, ale..
- Jennifer: Zejdź mi z drogi

Postąpiłam krok do przodu lecz nagle poczułam jak coś z całej siły rzuca mną w powietrzu. Nim zdążyłam zareagować wylądowałam miękko na kolanach. Nagle zapiekły mnie oczy, i z połowy sali mogłam usłyszeć jej przyśpieszony oddech oraz wyraźnie widziałam kropelkę potu ściekającej po szyi . Zatrzymałam wzrok na tym miejscy i zdawało mi że niemal dostrzegam malutkie pulsowanie żyłki. Jak w amoku, nim zdążyłam zastanowić się nad tym co robię rzuciłam się na bezbronną dziewczynę i jednym ruchem złamałam jej nogę. Przerażona wydała z siebie okrzyk bólu. A ja dopiero wtedy ocknęłam się i widząc skręconą kończynę nieznajomej złapałam Liama i szybko uciekłam z siedziby. Biegłam bez opamiętania, aż w końcu znalazłam się w jakimś parku i zauważyłam białą ławkę na której postawiłam przyjaciela oraz sama usiadłam.
Patrzyłam jak Liam wyrywa sobie kołek z pleców i rozwiązuje ręce. Nie mogłam patrzeć jak jego rana zabliźnia się dlatego gwałtownie odwróciłam głowę i zamknęłam oczy, dopiero wtedy zdałam sobie sprawę co tak na prawdę przed chwilą zrobiłam. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje.

- Liam: Jennifer co się dzieje??
-Jennifer: Liam , widziałeś co zrobiłam tamtej dziewczynie!!
- Liam: Tak.. jesteś naprawdę dobra, nie wszystkim wydaje się pokonać elfa
- Jennifer: Słuchaj, mam dość ciągle gadasz mi tylko o jakiś wampirach a teraz jeszcze o elfach , a one nie istnieją!!

Nagle zobaczyłam jak z kieszeni wyjmuje malutkie przenośne lusterko i podkłada mi je pod sam nos. Spojrzałam w nie i omal nie spadłam z ławki. Moje zwykle szaro-niebieskie oczy świeciły teraz na zielono. A usta stały się nagle pełniejsze i bardziej czerwone. Nagle poczułam jak coś napiera na moją wargę uniosłam ją lekko i ujrzałam dwa ostre , bielusieńkie kły. Pisnęłam gdy to zobaczyłam i czym prędzej wyrzuciłam lusterko, po czym spojrzałam na Liama.

- Liam: Chcesz wiedzieć o co chodzi??
- Jennifer: I to jak najszybciej!
- Liam: Słuchaj, sprawa wygląda tak. Jesteś wampirem czy ci się to podoba czy nie. Twoje przyjaciółki dają ci krew do picia codziennie abyś nie uschła z pragnienia. Kolor lazurytu w biżuteri chroni cię przed promieniami słonecznymi które się zabijają. Więcej nie mogę na prawdę ci powiedzieć, wiem że to chore co słyszysz i nie musisz w nic wierzyć.
- Jennifer: A dlaczego nie możesz mi nic więcej powiedzieć??
- Liam: Bo spotkała by mnie za to kara... i tak za dużo ci już powiedziałem. Po prostu udawaj ze w to nie wierzysz
- Jennifer: No w tej sprawie nie muszę udawać. Dobra, słuchaj ściemnia się a ja muszę wracać do przyjaciół. Więc co teraz robimy ??
- Liam: No nic, wrócę do bazy a ty jedź do przyjaciół
- Jennifer: Ale oni cię tam torturują
- Liam: A jeżeli ucieknę wtedy zrobią to z tobą, a na to nie mogę pozwolić.

Nie wiedziałam co powiedzieć więc po prostu go przytuliłam. Był teraz jedyną osobą która była ze mną szczera.
Później zapisał mi swój numer komórki i rozstaliśmy się każdy w swoją stronę.




 

 
Wnętrze domu było wykonane ze smakiem,dominowały tu raczej ciemne barwy. Położyłyśmy nasze rzeczy na wielkiej czarnej sofie, a ja zaczęłam się rozglądać. Podeszłam do ściany na której wisiał wielki obraz. Przedstawiał on dziewczynę o brązowych włosach, zapłakanej twarzy i ustach zabarwionych krwią ( http://images.gildia.pl/_n_/horror/publicystyka/pare-slow-o-horrorze-wampiry/1-580.jpg ). Gdy tak wpatrywałam się w arcydzieło, nagle usłyszałam pewien szept przy moim uchu.

- Podoba ci się ?-
-Jennifer: Tak jest bardzo ... interesujący . A co przedstawia ?
- Wampira
- Jennifer: Oo, hmm. Jestem Jennifer miło mi cie poznać.


Odwróciłam się w stronę mego rozmówcy, gdyż dopiero teraz oderwałam wzrok od obrazu. Spostrzegłam że jest on wysokim brunetem ubranym w białą koszulę i czarne spodnie, co dziwne, przy ciemnym oświetleniu nosił również okulary przeciwsłoneczne. Mimo wszystko wydawał mi się bardzo przystojny. Nagle wyciągnął w moją stronę rękę.

- William: Witaj, jestem William
- Jennifer: Miło cie poznać
- William: I nawzajem... Choć przedstawię ci moich przyjaciół
- Jennifer: Dobrze

Stanęliśmy z boczku gdzie było widać wszystkich zgromadzonych. I wtedy William schylił się, odgarnął włosy z mojego ucha po czy tłumaczył mi wszystko szeptem.


- William: Dobrze. Ten wysoki brunet o kręconych włosach to Teris jeżeli będziesz chciała by twoja samoocena wzrosła przyjdź do niego, gdyż jest strasznym podrywaczem. Następny jest Eric to ten który rozmawia z twoją przyjaciółką Blanką, on uwielbia jeździć na motorze i lubi się popisywać uwierz mi. Następny w kolejce jest ubrany cały na czarno Gallard i oj moja droga jeżeli nie chcesz aby stało się coś złego to radze ci go nie denerwować gdyż jest bardzo niestabilny emocjonalnie. Po prostu trzymaj się od niego z daleka. I ostatni ale nie najgorszy to blondyn, tek który nalewa sobie wody do szklanki, nazywa się Gabriell, jeżeli chcesz jakieś porady od niego to zawsze ci pomoże w jakiejkolwiek sytuacji.
- Jennifer: wspaniała prezentacja
- William: Dziękuję starałem się. Coś jeszcze chciałabyś wiedzieć ?
- Jennifer: Tak. A co powiesz mi o sobie ?
- William: Jestem 510 letnim mordercą młodych dziewczyn takich jak ty. Przecinam im szyję a pote...
- Jennifer: A na prawdę?
- William: Uwielbiam sport. Często bywam ironiczny, możesz ze mną porozmawiać na każdy temat. Ale poznasz mnie z czasem, ponieważ wylosowałem cię jako parę w wycieczce
- Jennifer: OO, w takim razie masz rację, zapewne lepiej się poznamy

Wtem usłyszałam dzwonek mojej komórki przeprosiłam Williama i poszłam na balkon. Jednak ukradkiem ujrzałam że Gallard cały czas mi się przygląda. Na wyświetlaczy zobaczyłam ze to mój chłopak , dlatego odebrałam jak najszybciej.

- Jennifer: Cześć Kuba
- Kuba: O witaj
- Jennifer: W jakiej sprawie dzwonisz?
- Kuba: Słuchaj bo chcę z tobą zerwać
- Jennifer: Co?!! Czemu?
- Kuba: No po prostu byłaś zakładem i to wszystko
- Jennifer: AHA no to w takim razie módl się abyś doczekał spotkania ze mną

Po czym rozłączyłam się i roztrzaskałam ze złości telefon o ścianę. Następnie odwróciłam się w stronę krajobrazu przedstawiającego góry i zachodzące za nimi słońce. Nagle poczułam za sobą czyjąś obecność. Obróciłam się i zobaczyłam Gallarda zamykającego drzwi balkonowe i z szyderczym uśmiechem na twarzy wpatrującego się we mnie. W pierwszej chwili spanikowałam lecz nagle przypomniały mi się słowa Williama aby go nie prowokować, dlatego uśmiechnęłam się do niego.

- Jennifer: My chyba jeszcze się nie poznaliśmy jestem Jennifer
-Gallard: Ależ oczywiście poznaliśmy się , lecz twoja głupia główka tego nie pamięta
- Jennifer: O czym ty mówisz ?
- Gallard: A o tym że bardzo dotkliwie zraniłaś me męskie ego i teraz będę musiał odpłacić ci tym samym
- Jennifer: Słuchaj , jedziemy w góry wszyscy razem i nie lepiej zapomnieć o...
- Gallard: O poniżeniu. Nie nie lepiej

Zbliżył się do mnie , a ja oparłam się plecami o barierkę. Nagle Gallard złapał mnie za szyję i podniósł tak wysoko że pod stopami miałam tylko krzaki pod balkonem. Co dziwne wcale nie brakowało mi powietrza , bo oddychałam normalnie, jednak czułam się strasznie bezbronna jak robak.


- Gallard: Jesteś tylko kolejnym krwiopijcą, z tym że z tobą jest o wiele łatwiej bo nie wiesz co masz robić.


Z całej siły zamachnęłam się nogą i kopnęłam Gallarda z obcasa w szczękę, zachwiał się i wtedy dostał z kolana drugi raz lecz tym razem runął na ziemię, zrywając mi przy okazji naszyjnik z lazurytu. Sama runęłam prosto na ziemię i uderzyłam prawą nogę o nią po czym upadłam na plecy. Chwileczkę leżałam zamroczona lecz zaraz usiadłam wyprostowana i zobaczyłam że moja noga leży jakoś dziwnie wygięta. Jednym szybkim ruchem wyprostowałam i zgięłam ją , wtedy strzeliła a mnie przeszył krótkotrwały ból po czym mogłam swobodnie na niej stanąć.
Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć , ani czy jestem tu bezpieczna. W tej chwili jedyną osobą która mogła mi pomóc był Liam...

 

 
Gatunek: Wampir
Wiek: 22 lata ( w rzeczywistości 510 lat)
Waga: 65 kg
Wzrost: 181 cm


Wygląd: Jest brunetem, o naturalnych orzechowych oczach. Które jednak zmieniają kolor na szmaragdowy. Dawno temu uratował pewną dziewczynę która w pięknej sukni leżała z raną na brzuchu w lesie, tym samym przemienił ją w wampira. I od tamtej pory zasłania swe wampirze zielone oczy okularami przeciwsłonecznymi. Gra na gitarze. Umie jeździć konno oraz bardzo dobrze tańczyć. Jest miły tylko do wybranych ludzi. Potrafi przełożyć obowiązki nad miłość. Jest nadopiekuńczy w stosunku do swoich przyjaciół. Często bywa ironiczny.


Historia przemiany: Kiedyś był księciem, i miał po ojcu przejąć królestwo, jednak jego starszy brat nie zgadzał się z tym. I próbował go zamordować gdy ten spał. Nie udało się mu to ponieważ William domyślał się spisku, w skutek czego obaj stanęli do pojedynku. William zabij brata , jednak sam również padł z powodu odniesionych ran. Nie wiedział jednak że jego sługa był wampirem i przed walką wpuścił w niego kilka kropel swej krwi. Dzięki czemu stał się wampirem.

Umiejętności: Wtłaczanie w ludzi swej woli za pomocą woli, potrafi to również z wampirami młodszymi od niego.
 

 
Gatunek: Czarownik
Wiek: 22 lata ( w rzeczywistości 150 lat)
Waga: 66 kg
Wzrost: 185 cm


Wygląd: Jego oczy maja barwę turkusu. Jest brunetem o kręconych włosach. Ma charakterystyczny tatuaż statku na lewym ramieniu. Uwielbiam prawić komplementy kobietom. Jest strasznym podrywaczem. Uwielbiam zdrową żywność. Jest opiekuńczy.

Historia przemiany: Pochodzi z Australii. W dzieciństwie zabił swego ojca który gwałcił jego siostrę, i przejął jego moc, dzięki czemu jest teraz potężnym czarownikiem i nie starzeje się.

Umiejętności: Potężne czary , których nikt inny nie potrafi.
 

 
Gatunek: Anioł
Wiek: 19 lat ( w rzeczywistości 2000 lat)
Waga: 60 kg
Wzrost: 170 cm


Wygląd: Ma gęste blond włosy oraz błękitne oczy jak kolor nieba. Posiada również biało - srebrne skrzydła. Nigdy nikogo nie okłamał. Jest dobry, opiekuńczy oraz wierzący.


Historia przemiany: Został stworzony przez Boga na podobieństwo człowieka, był jego pierwszym aniołem. W późniejszym czasie stał się również archaniołem. Został zesłany na ziemię wraz z zastępem innych aniołów aby pilnować ludzi przed stworzeniami nadnaturalnymi.

Umiejętności: Umie latać, czytać w myślach człowieka, oraz gdy spojrzy w twoje oczy potrafi ujrzeć twoje przeznaczenie.
 

 
Gatunek: Wilkołak
Wiek: 24 lata ( w rzeczywistości 40)
Waga: 67 kg
Wzrost: 178 cm


Wygląd: Ma piwne oczy okalane długimi czarnymi rzęsami. Posiada również ciemne włosy oraz wydatne kości policzkowe. Nie nawidzi jeździć w aucie, woli na swoim motorze. Uwielbia pogrywać z uczuciami kobiet, gdyż w przeszłości został zraniony. Gra na gitarze. Na obojczyku ma tatuaż.


Historia przemiany: Pochodzi z Argentyny. Gdy wyjechał z rodziną pod namiot do lasu, w nocy wilkołak zamordował całą jego rodzinę. Następnego ranka wytropił zwierzę i zamordował je, jednak gdy zwierze padało ugryzło go boleśnie w łydkę i od tamtego czasu sam nim jest. Dlatego nie nawidzi tego kim się stał.

Umiejętności: Zmiana w każdej chwili w wilka
  • awatar Nika:*: ooo biedak:D Też bym się nanawidziła, gdyby jakieś zwierze ujebało mnie w nogę :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Gatunek: Zmiennokształtny
Wiek: 21 lat ( w rzeczywistości 35)
Waga: 65 kg
Wzrost: 170 cm



Wygląd: Ma czarne oczy oraz w tym samym kolorze włosy. Zawsze niezależnie od pogody ubiera się od stóp do głowy na czarno. Zdaje sobie sprawę z tego iż jest przystojny i wykorzystuje to w kontaktach z kobietami. Czasem nie panuje nad swoją złością. Nie okazuje słabości.



Historia przemiany: Pochodzi z Grecji. Zmiennokształtni mają tak że do dziewiętnastu lat mogą zmieniać się w każde zwierze jakie chcę. Gallard zakochał się w pewnej dziewczynie która była od niego starsza i była zmiennokształtną ( Orłem). W ten sposób w dniu swoich urodzin przemienił się w tego ptaka i tak zostało do dziś.



Umiejętności: Potrafi zmieniać się w Orła, gdy tylko pomyśli o tym.
 

 
Rozebrałam suknie i poskładałam ubrania po czym wsadziłam wszystko do szafy tak by nikt nie poznał że je znalazłam. Potem wzięłam szybki prysznic i zawinięta w ręcznik czekałam jak jakąś panią która znowu podłączy mnie do kroplówki. Siedziałam strasznie długo czekając na pielęgniarkę, gdy usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi. Po chwili weszła Alira z wielką czerwoną walizką. Domyśliłam się że muszą tam być moje rzeczy, lecz zdziwiłam się nieco po co mi tak wielka walizka skoro będziemy chodzić po górach.

- Alira: I jak tam samopoczucie??
- Jennifer: A bywało lepiej , A słuchaj powiedz mi kogo jest ten pokój ??
- Alira: Oj... nie mogę ci powiedzieć, przypomnisz sobie to będziesz wiedzieć .... a co znalazłaś coś istotnego ??
- Jennifer: Nie....a słuchaj jakoś spóźnia się pielęgniarka z kroplówką i co teraz??
- Alira: Tak ona nie przyjdzie dzisiaj ... zamiast tego musisz do dna wypić zawartość tej butelki.

Wtedy wyciągnęła z torby wielką dwu litrową butelkę z gęstym czerwonym napojem, który wyglądał zupełnie jak krew. Jednak lekarstwo trzeba wypić, dlatego przyłożyłam je do ust i upiłam ogromny łyk po którym poczułam się rześko i przyjemnie, wiec wypiłam całość duszkiem, sok był tak pyszny że chciałam więcej. Jednak jak przy pierwszym razie poczułam dziwne mrowienie w ustach lecz zignorowałam je i spojrzałam na Alirę, która wpatrywała się w moje oczy z zainteresowaniem.

-Alira: Masz bardzo ładne oczy
- Jennifer: Dzięki a teraz sprawdźmy co mi przywiozłaś i wybierzmy to co będzie mi naprawdę potrzebne w górach ;]
- Alira: Dobra tylko słuchaj dzisiaj jeszcze nie wyruszymy , najpierw pojedziemy zapoznać się z chłopakami a dopiero jutro pojedziemy w góry .

Wyrzuciłyśmy wszystko na łóżko, po czym na dnie znalazłam wielki czarno zielony plecak górski ( http://www.decathlon.pl/media/817/8171494/zoom_400PX_asset_33768352.jpg ). Spakowałam do niego dwie pary spodni,jedne spodenki,sukienkę, trzy pary obuwia, kosmetyki oraz szczoteczkę do zębów i włosów. Kiedy wszystko było gotowe Alira pojechała po resztę dziewczyn a ja mogłam w końcu przygotować się na spotkanie. Wybrałam śliczną chabrową sukienkę z gołymi ramionami oraz czarne buty na obcasie. Następnie dokładnie wy tuszowałam rzęsy. Spojrzałam na swój wygląd w lustrze i stwierdziłam że czegoś mi brakuje. Moje włosy kompletnie nie pasowały do zabudowanej góry stroju dlatego związałam je w luźny koczek, a w torebce na biżuterię znalazłam kolczyki a ton jaśniejsze od mojego medaliony który również nałożyłam ( http://urstyle.pl/styl/konik246/stylizacja/randka-85/ ). Kiedy chciałam już wychodzić, spojrzałam w kierunku szafy i szybko wyjęłam z pudła trzy rzeczy. Czarny łuk wraz ze strzałami i sztyletem wsadziłam do plecaka zaciskając go bardzo mocno, natomiast spojrzałam na grzebień w mojej ręce, pasował idealnie do mojego stroju. Nie wiedziałam czy mogę go wziąć i czy ktoś nie będzie go szukał. Jednak ostatecznie wsadziłam go w swojego koczka, dopełniając tym swój wygląd. Założyłam plecak i wyszłam z pokoju. Strasznie kusiło mnie by pożegnać się z Liamem lecz moje przyjaciółki na pewno były już na mnie czekały, i nie myliłam się bo gdy tylko wyszłam na zewnątrz wszystkie już na mnie czekały, i co dziwne były równie piękne ubrane co ja. Wsadziłam plecak do bagażnika i usiadłam na tylnym siedzeniu koło Neomi oraz Aliry. Obie były ubrane w sukienki. Z tym że Neomi miała białą sukienkę z różową marynarką oraz w tym samym kolorze koturny ( http://www.we-dwoje.pl/p/a_i/41/9/1/20137/b/b_4_20137.jpg ) natomiast Alira brała sukienkę składającą się z góry zrobionej z czarnej skóry oraz dołu w kolorze pastelowego różu a do tego rozpuszczone włosy wpięty różowy kwiat ( http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-losangelos-eleganckie.jpg). Za kierownicą swojego SUV'a siedziała Blanka w skórzanych krótkich spodenkach i białej koszuli ze złoto-czarnym kołnierzem oraz burzy loków na głowie ( http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-soser-na-impreze_3.jpg ) obok niej znajdowała się Amarata która jak zwykle poprawiała usta błyszczykiem, lecz tym razem ubrała się nie jak tania prostytutka lecz jak wytworna kobieta w czarnej sukience wysadzanej na górze lekkimi brylancikami ( http://www.faslook.pl/media/cache/82/78/827879dd1cb5245c78292f335591cfb8.jpg). Wszystkie moje przyjaciółki prezentowały się bardzo dobrze. Przeczuwałam ze ci panowie z którymi zamierzamy się spotkać muszą być niezwykle przystojni. Przez całą drogę nie zamieniłyśmy ze sobą ani słowa, strasznie mnie to denerwowało, tym bardziej ze znowu nie wiedziałam gdzie jedziemy. W samochodzie wyczuwalnie było napięcie, a powiększyło się z każdą chwilą zbliżania się do celu. Nagle zwolniłyśmy całkowicie i zatrzymałyśmy się na wielkiej polanie, gdzie na środku stał wielki dom, z którego wnętrza dochodziła głośna muzyka. Spojrzałam niepewnie na moje przyjaciółki, lecz te już wyciągały swoje rzeczy z bagażnika. Postąpiłam dokładnie tak samo jak one. Lecz wtedy nie wiedziałam że wejście do tego domu będzie oznaczało dla mnie rozpoczęcie się nowej przygody, nowych kłopotów oraz problemów. Oraz najważniejsze z tych wszystkich to, to że zmieni całkowicie moje dotychczasowe życie, dlatego nie wiem gdybym wiedziała co mnie czeka czy bym tam weszła ....
 

 
Postanowiłam znaleźć Liama już teraz, ale najpierw musiałam doprowadzić się do porządku. Poszłam do łazienki i wciąż płacząc przemyłam twarz lodowatą wodą. Byłam zupełnie zdezorientowana i nie wiedziałam co się dzieje w okół mnie. Kiedy moja twarz była zupełnie obmyta, postanowiłam ubrać jakąś suknie znalezioną w szafie gdyż nie miałam innego ubrania a moje poprzednie wylądowało w pralce. Ubrałam zieloną suknie do ziemi ( http://i.pinger.pl/pgr347/2e1e44a20014b977517ecc1e ) moje czarne koturny oraz medalion od Aliry schowany w fałdach suknie tak że nie było go widać. Włosy zostawiłam rozpuszczone i opadające swobodnie na moje ramiona. Przejrzałam się w wielkim lustrze, wyglądałam jak księżniczka z moich dziwnych wizji. Brakowało tylko diademu do pełnego efektu. Odczepiłam kroplówkę i wyszłam z pokoju. Na początku błądziłam między korytarzami, lecz kiedy zeszłam na sam dół wielkiego budynku, usłyszałam czyjeś krzyki. Znalazłam się przed wielkimi żelaznymi drzwiami z malutkim urządzeniem do którego trzeba było włożyć palec. Wkładając tam swój poczułam nieprzyjemne ukłucie, lecz kiedy spojrzałam na palec nie było nawet śladu po niczym. Nagle drzwi otworzyły się a moim oczom ukazała się sala pełna wielkich klatek w których siedzieli różni ludzie kobiety, mężczyźni z nawet stare kobiety. Szłam wąskim korytarzykiem aż na samym końcu napotkałam dwójkę wysokich mężczyzn z kuszami w rękach pilnujących wielkie drewniane wrota. Podeszłam do nich niepewnie .

- Jennifer: Przepraszam czy za tymi drzwiami jest może pan Liam ??
- Mężczyzna1: Oczywiście Jen,
- Jennifer: A czy w takim razie mogłabym do niego wejść??
- Mężczyzna2: Naturalnie, tylko wyciągnij z niego istotne informacje bo zawsze tylko tobie się to udaje
- Mężczyzna1: Tylko nie tak jak ostatnio, że musieliśmy zbierać gościa z podłogi
- Jennifer: Tak ... tylko zostawcie nas samych
- Mężczyzna1: Naturalnie

Po czym otworzyli przede mną drzwi a moim oczom ukazał się Liam przykuty wielkimi żelaznymi łańcuchami do ściany a w powietrzu unosił się dym przez który nie dało się oddychać, zobaczyłam przy wejściu przycisk z wiatrakiem i od razu wcisnęłam go po czym poczułam jak trujące opary wydostają się z pomieszczenia i da się z powrotem swobodnie oddychać. Stałam do niego tyłem ponieważ widziałam jego zakrwawioną koszule i nie chciałam wiedzieć jak bardzo jest poraniony.

- Jennifer: Cześć ... ehhmmm.... możemy porozmawiać ??
- Liam: Uuu cóż za miła odmiana ... zazwyczaj najpierw mnie bijecie a potem pytacie
- Jennifer: Po prostu chciałabym żebyś mi pomógł i odpowiedział na parę informacji
- Liam: Słuchaj mam gdzieś co byś chciała, akurat teraz też chciałbym być gdzie indziej ale niestety nie mogę , nie zawsze dostajemy to co chcemy. A poza tym dziwię się że przysłali do mnie człowieka bo gdybym tylko chciał mógłbym rozwalić cię w ułamek sekundy. Dlatego dobrze ci radzę lepiej będzie dla ciebie jeżeli wyjdziesz..
- Jennifer: Czy ty nic nie rozumiesz ?? Ja tylko chcę porozmawiać- usiadłam na podłodze koło niego.
- Liam: Kobieto czy ty jesteś aż tak durna uciekaj zanim cię zabije i włącz te cholerne opary, bo bez nich zniażdżę cie jednym paluszkiem.

Wtedy właśnie z moich oczu zaczęły kapać łzy, nie miałam siły kłócić się jeszcze z nim. Po tym wszystkim co zobaczyłam nie mogłam wytrzymać . Nie wytrzymywałam niewiedzy. I wtedy Liam po raz pierwszy spojrzał na mnie a jego wyraz twarzy mówił sam za siebie że chyba się nie myliłam i on na prawdę mnie znał. Gdyż na jego twarzy malowało się najpierw wściekłość, zaskoczenie, niepewność, szczęście oraz taka jakby ojcowska opiekuńczość. Przysunął się do mnie i mocno przytulił, a gdy tylko przestałam szlochać wytarł z moich policzków pozostałości po łzach i wpatrywał się we mnie jak koza w malowane wrota.

-Jennifer: Słuchaj .... ja cię nie pamiętam , Ja mam problem i przypomniałam sobie tylko ciebie po tym jak mnie ugryzłeś ... ja po prostu nic nie rozumiem
- Liam: Po pierwsze przepraszam za tamto , a to że nie pamiętasz to chyba sprawka tego że ...
- Jennifer: Moje przyjaciółki mówią że miałam wypadek na motorze i teraz mam amnezję, ale co to za miejsce, i co ja tu robię , co ty tu robisz
- Liam: Widzę że spotkałaś swego starego przyjaciela który użył oczu by wymazać twoje prawdziwe oblicze, i ukazać innym niż naprawdę byłaś kiedyś
- Jennifer: Nic z tego nie rozumiem
- Liam: Słuchaj ja nie mogę ci pomóc , takie są zasady, a ja nawet jak bardzo chciałbym je złamać to nie mogę, proszę wybacz mi
- Jennifer: ale to stawia mnie w punkcie wyjścia.... to może powiesz mi skąd się znamy?
- Liam: Naturalnie..... jakiś czas temu spotkaliśmy się w moim domu, przyszłaś do mnie z polecenia twego ojca a ja miałem pomóc ci w pewnej sprawie. Potem od tamtego czasu zostaliśmy przyjaciółmi.
- Jennifer: W takim razie miło mi cie poznać ponownie I obiecuję ci ze gdy tylko odzyskam pamięć wyciągnę cię stąd i razem gdzieś wyjedziemy oraz porozmawiamy
- Liam: Trzymam się za słowo ............. a skąd wytrzasnęłaś tą suknie?
- Jennifer: Z powodu amnezji muszę pobierać kroplówkę z jakimś czerwonym lekarstwem i kiedy nudziło mi się w pokoju zajrzałam do szafy w której było mnóstwo takich sukien i co dziwne każda na mnie pasowała
- Liam: Jennifer masz na prawdę mądre przyjaciółki , ale wracając , pięknie w tej suknie wyglądasz, ona podkreśla twe oczy
- Jennifer: Jak to przecież moje są szaro-niebieskie a nie zielone
- Liam: Słuchaj nie wszystko - Jennifer: W takim razie miło mi cie poznać ponownie I obiecuję ci ze gdy tylko odzyskam pamięć wyciągnę cię stąd i razem gdzieś wyjedziemy oraz porozmawiamy
- Liam: Trzymam się za słowo ............. a skąd wtyrzasnełaś tą suknie?
- Jennifer: Z powodu amnezji muszę pobierać kroplówkę z jakimś czerwonym rekarstwem i kiedy nudziło mi się w pokoju zajrzałam do szafy w której było mnówstwo takich sukien i co dziwne każda na mnie pasowała
- Liam: Jennifer masz na prawdę mądre przyjaciółki , ale wracając , pięknie w tej suknie wyglądasz, ona podkreśla twe oczy
- Jennifer: Jak to przecież moje są szaro-niebieskie a nie zielone
- Liam: Słuchaj nie wszystko widać na pierwszy rzut oka czasami trzeba się przypatrzeć A powiedz nosisz jakąś niebieską biżuterię ??
- Jenniefer: Tak lekarz przepisał mi taki specjalny medalion, jest naprawdę piękny , mogę z nim wychodzić na słonce. Ale co ty tu robisz?
- Liam: Uwierz mi sam chciałbym wiedzieć... a medalion noś i nie zdejmuj go nigdy na pierwszy rzut oka czasami trzeba się przypatrzeć A powiedz nosisz jakąś niebieską biżuterię ??
- Jenniefer: Tak lekarz przepisał mi taki specjalny medalion, jest naprawdę piękny , mogę z nim wychodzić na słonce. Ale co ty tu robisz?
- Liam: Uwierz mi sam chciałbym wiedzieć... a medalion noś i nie zdejmuj go nigdy

Wtedy usłyszałam pukanie do drzwi które oznaczało ze mój czas dobiegł końca. Przytuliłam się do przyjaciela i wyszłam zamykając za sobą drzwi.

************************

Siedziałam w swoim pokoju, nie spałam całą noc i właśnie montowano przy moim nadgarstku kroplówkę. Za dokładnie cztery godziny przyjedzie Alira z moimi rzeczami i wraz z przyjaciółkami pojedziemy szukać odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Lecz jak się później okaże nie będzie to taka zwyczajna podróż ....
 

 
Otworzyłam szeroko oczy . Leżałam na łóżku w nieznanym mi miejscu w wielkim białym łóżku a do mojej ręki podłączona była kroplówka z jakimś czerwonym płynem. Obok mnie siedziała Alira która uporczywie wpatrywała się w okno. Usiadłam na łóżku, i własnie wtedy przyjaciółka nie patrząc na mnie zaczęła mówić.

- Alira: Jennifer, własnie jesteśmy po przesłuchaniu Liama i...
- Jennifer: Po jakim przesłuchaniu? o co tu w ogóle chodzi ?? i dlaczego on mnie ugryzł??!
- Alira: Słuchaj jest wiele rzeczy o których nie powinnaś wiedzieć, albo raczej o których jeszcze nie powinnaś wiedzieć ... Słuchaj Jen, my na prawdę chcemy by było jak dawniej
- Jennifer: Ale powiedz mi co się stało, dlaczego gdy usłyszałam imię tego faceta zobaczyłam mnie z nim wystrojonych jak na jakiś bal, i dlaczego dawał mi jakiś medalion??
- Alira: Jakiś tydzień temu poszłyśmy na imprezę , i ty wcześniej wyszłaś z jakimś kolesiem jechaliście na motorze i nagle uderzyliście w drzewo. Niestety ten chłopak nie przeżył a ty trafiłaś do szpitala, jednak na szczęście nie odniosłaś poważnych obrażeń lecz masz amnezję i nic nie pamiętasz ze swojego dotychczasowego życia. A ja nie mogę ci nic powiedzieć tylko ty sama musisz to odkryć, bo jak powiedział lekarz to tylko skomplikuje wszystko.
- Jennifer: Dobrze.... a co to za kroplówka??
- Alira: Codziennie rano musisz wypić szklankę lub dwie swojego lekarstwa... dziś rano też ci je podałyśmy
- Jennifer: Dobra... ale jak mam sobie wszystko przypomnieć ??
- Alira: Za dwa dni idziemy na .. wycieczkę z grupą chłopców, w miejsce które powinnaś kojarzyć Może to ci jakoś pomoże
- Jennifer: Dzięki jesteś prawdziwą przyjaciółką

Po czym przytuliłam ja , byłam strasznie zadowolona ze faktu że w końcu sobie wszystko przypomnę, oraz że nie będę musiała dłużej leżeć w tym łóżku. Teraz dopiero zauważyłam w moim pokoiku jest balkon. Zapragnęłam na niego wyjść , złapałam kroplówkę i kiedy już chciałam odsłonić czarne rolety usłyszałam krzyk Aliry.

- Alira: Jen stój!!!!
- Jennifer: Co się stało??
- Alira: Zanim wyjdziesz na słońce ubierz to - podała mi przepiękny medalion srebrny z wielkim ciemnoniebieskim kamieniem ( http://i.pinger.pl/pgr45/f7d98aac0020ae93517e6eb6 )
- Alira: To czyste srebro z kamieniem lapis-lazuli , zawsze kiedy będziesz wychodzić na światło słoneczne lub na dwór ubieraj go . Albo wiesz nigdy go nie ściągaj tak będzie najbezpieczniej ... Ma on w sobie specjalne właściwości które ... yyy... pozwolą przywrócić ci twoją pamieć a lekarz kazał ci go nosić
- Jennifer: Skoro lekarz kazał to ubiorę . Ale muszę przyznać że jest prześliczny ... nigdy czegoś tak pięknego nie widziałam
- Alira: Na pewno widziałaś... tylko musisz sobie przypomnieć .. Dobra ja idę spakować twoją walizkę .. tak , tak wezmę sukienki o nic się nie martw, ty tylko leż
- Jennifer: Pa

Wyszłam na balkon i przeżyłam wstrząs. Pokój w którym się znajdowałam leżał na wielkiej skale na środku jakiegoś morza. W około nikogo nie było tylko woda i głaz. Słońce przyjemnie świeciło a nawet raziło w oczy. Wróciłam do pokoju i zamknęłam balkonowe drzwi. Dokładnie rozejrzałam się po pokoiku ( http://csro.hotele.pl/datastore/cruises-photos/ships/msc_poesia_8k3nu.jpg ) był w kolorach czerwieni w brązu . Na przeciwko mnie znajdowała się wielka szafa, podeszłam do niej, po otwarciu znalazłam tam pełno sukien z różnych epok historycznych. Były piękne, we wszystkich kolorach wisiały na wieszakach. Zaczęłam wyciągać je z szafy i przymierzać jedna po drugiej. Co cię okazało wszystkie były w moim rozmiarze i idealnie pasowały do mojej figury. Jakby zostały uszyte specjalnie dla mnie. Kiedy przymierzyłam ostatnią, przepiękną czarną wiktoriańską suknie, spostrzegłam wielkie czarną skrzynię na samej górze szafy. Podłożyłam do niej taborecik i sięgnęłam po skrzynię , po czym rzuciłam je na łóżko. Podniosłam wieko pod którym znajdowało się wiele przeróżnych rzeczy. Był stary złoty grzebień z malutką kulką koloru lapis-lazuli dokładnie taką samą jak mój medalion ( http://s2.flog.pl/media/foto/lpwarte_1925b25feef9780082124181263ac62e.jpg ). Podnisłam go do rąk i od razu ujrzałam pewną wizję mnie z Liamem.


* Wielki pałac *
- Liam: Witaj księżniczko. Spodziewałem się ciebie późnym wieczorem gdy słońce całkowicie schowa się za horyzontem.
- Jennifer: Witaj księciu. Nie doceniasz modnych w tym sezonie parasoli kobiecych, które nie przypuszczają promieni słonecznych. Ale mimo wszystko miło cię widzieć oraz poznać
- Liam: I wzajemnie , wiele słyszałem o twej odwadze oraz wielkich czynach, tutaj we Francji a zwłaszcza w stolicy jesteś powszechnie znana.
- Jennifer: Dziękuję bardzo . Jednak przyjechałam tu w innym celu ..
- Liam: Tak , tak, tak ..... Proszę oto grzebień który powinien ochronić cie przed promieniami słonecznymi. Jak wiesz kamień lapis-lazuli jako jedyny może to zrobić tchnięty oczywiście magią zaprzyjaźnionej czarownicy.
Po tych słowach zobaczyłam jak wkłada mi grzebień zza włosy i razem pod rękę idziemy w stronę sali balowej
************************

Kiedy wizja się skończyła odrzuciłam grzebień daleko. Nie wiedziałam co się dzieje, za każdym razem gdy dotykałam jakieś rzeczy z kufra widziałam skrawki jakiegoś zdarzenia. Zazwyczaj z Liamem. W oprócz grzebienia, znajdowało się tam piękny sztylet oraz pistolet, śliczny pastelowy gorset, czarny wachlarz, koralowa puderniczka, sznur białych pereł oraz czarny łuk i parę strzał. Te przedmioty musiały być jakieś magiczne, kiedy chciałam już zamykać kufer, zobaczyłam ze ma on drugie dno. Podważyłam je i ujrzałam jakiś materiał, podniosłam go a moim oczom ukazała się piękna balowa oliwkowo-złota suknia. Była naprawdę najładniejsza ze wszystkich jakie mierzyłam do tej pory. Przyjrzałam się jej bliżej i zobaczyłam że na środku suknie, tam gdzie powinien być brzuch jest dziura zabarwiona na czerwono, jakby krew. Przejechałam po niej palcem i znowu coś wciągnęło mnie w wizję.

( Gdy się skończy włączyć jeszcze raz )

*Byłam w jakieś karocy wraz z jakąś kobieta i mężczyzną którzy byli równie wytwornie ubranie jak ja.*

- Mężczyzna: Cieszysz się kochanie ??
- Kobieta: Ten książę jest na prawdę przystojny i dobry uwierz mi córciu
- Jennifer: Oczywiście że się ciesze ojcze , dziękuję że wybraliście tak dobrze, jestem z tego powodu strasznie wam wdzięczna. Obym tylko ja mu się spodobała.
- Kobieta: Ależ promyczku nie ma innej opcji
- Mężczyzna: Tak kochanie jesteś mądra, masz grację , jesteś piękna oraz masz wszystko czego potrzebuje prawdziwa księżniczka.

Po tym przytuliliśmy się do siebie, jednak uścisk przerwał wybuch z pistoletu. Mężczyzna kazał nam zostać w powozie a sam wziął szablę oraz jakiś pistolet i ucałował nas obie po czym wyskoczył z powozu. Spojrzałam na matkę która przytuliła mnie mocniej do siebie i rzekła.

- Kobieta: Promyczku, proszę cię zostań w karocie, ja pójdę sprawdzić co z ojcem, ale proszę obiecaj mi ze nie ruszysz się stąd
- Jennifer: Ale matko ... proszę ja nie mogę was stracić
- Kobieta: Promyczku, pamiętaj masz dziewiętnaście lat jesteś odważną kobietą, ale jesteś tylko kobieta a nie mężczyzną dlatego nie ryzykuj i siedź w karocie. Ja pójdę po ojca .. nie rób takiej miny oby dwoje kochamy cię ponad życie dlatego wyjdę tam , wielka przyszłość jest przed tobą zobaczysz to. A kiedy ujrzysz że nie mamy szans pamiętaj biegnij ile sił masz w nogach albo nawet weź jakiegoś konia i pamiętaj biegnij na północ bo niecałą milę stąd jest chata naszej przyjaciółki która jest anielsko dobra, ona da ci schronienie. Wiem że potrafisz szybko jeździć konni i biegać , nie martw się nie powiedziałam tacie że stajenny udziela ci lekcji fechtunku oraz sztuki jazdy po męsku na koniu. Dlatego wykorzystaj to i uciekaj
- Jennifer: Matko , ja wiem że to nie jest pożegnanie, lecz kocham cię pamiętaj, ale i tak powtórzę wam to jak będzie po wszystkim.
- Kobieta: Tak miejmy taką nadzieję, ja idę ale pamiętaj Promyczku cokolwiek się stanie Kochamy cię oboje i nigdy o tym nie zapominaj i wszystko co robisz, rób z myślą że kiedyś może nie na tym świecie lecz na tym drugim w niebie spotkamy się ponownie

Ucałowała mnie w czoło i przygarnęła do piersi, wzięła dwa pistolety i wyszła z karocy. Zaczęłam po cichu szlochać na myśl że już ich nigdy nie zobaczę. Wyjrzałam przez okienko i zobaczyłam swego ojca z rana na ramieniu na walczy z dwoma potężnymi mężczyznami lecz przegrywa walkę, oraz moją matkę strzelająca do jednego z nich na szczęście nic jej nie było, jednak jeden z bandziorów biegł do niej z mieczem od tyłu. Nie myślałam ani chwili dłużej, porwałam do ręki sztylet, na plecy założyłam strzały a do drugiej ręku wzięłam łuk i wybiegłam z powozu. Pierwsze co zrobiłam to strzeliłam z łuku w mężczyznę który był za moją mamą i własnie podnosił rękę by ją zabić, trafiłam go w głowę i od razu zabiłam. Wszyscy spojrzeli w moim kierunku i to dało mi szansę na strzałę, strzeliłam w jednego napastnika mego ojca,a w tym czasie matka strzeliła do drugiego. I kiedy miało wydawać się że to właśnie koniec ujrzałam na górze pięciu dodatkowych zbójów, w tym jednego który celował we mnie s pistoletu, Nim zdążyłam zareagować, napastnik strzelił a moje ciało w ostatniej chwili zasłoniła moja matka, która umarła od razu gdyż strzała przeszyła na wylot jej serce. Z mojego gardła wydarł się niepohamowany krzyk bólu oraz rozpaczy po stracie ukochanej matko która zawsze rozumiała mnie jak nikt inny i była najwierniejszą przyjaciółką. Spojrzałam na ojca który, krzyknął " uciekaj kochanie " tylko tyle mogłam usłyszeć gdyż rozbrzmiały odgłosy wystrzeliwanej broni oraz świsty mieczy. Rozejrzałam się dookoła z naszych zostałam tylko ja, mój ojciec, woźnica oraz jeden rycerz. Było akurat pięciu na pięciu, Jednak niestety oni mieli pistolety a my tylko miecze i moje strzały. Ostatni raz spojrzałam na ojca. Który ponownie kazał mi uciekać, tym razem postanowiłam go posłuchać. Zaczęłam już się wycofywać i byłam schowana za powozem gdy zobaczyłam jak dwóch nowych napastników nadciąga do mojego ojca, a nasz woźnica padł od strzały raniącej jego gardło w skutek czego wykrwawił się w sekundę. Schowana zza karocą wyjechał łuk i wycelowałam w bandytę który walczył z rycerzem i trafiłam go w klatkę piersiową, następnie obróciłam się w stronę ojca z którym było naprawdę źle gdyż miał ranę na ramieniu i brzuchy które krwawiły niemiłosiernie. Zostały mi tylko dwie strzały którymi nie mogła chybić gdyż zostało jeszcze czterech zbójów, naciągnęłam łuk i strzeliłam, niestety nie trafiłam i napastnik dostał tylko w plecy jednak gdy wypuściła strzałę drug raz trafiła go już w głowę. Nie mogłam już w żaden sposób pomóc ojcu więc postanowiła pobiec po pomoc. Nagle usłyszałam wystrzał i poczułam ból w boku brzucha, zobaczyłam jakiegoś mężczyznę celującego do mnie z pistoletu. Potem ujrzałam mego ojca podbiegającego do niego. Ojciec odciął mi głowę po czym krzyknął ostatnie słowa jakie słyszałam " Kochanie uciekaj i nie martw się o mnie" Posłałam mu krzepiący uśmiech po czym złapałam się za krwawiące miejsce ile sił w nogach pobiegłam na północ jak radziła mi matka. Zwalniałam na chwilę by odsapnąć spojrzałam na bok i rękę trzymającą go oby dwa były całe czerwone od krwi. Wtedy usłyszałam agonalny krzyk ojca i wiedziałam że już nigdy nie zobaczę rodziców. Przycisnęłam rękę mocniej do rany i zaczęłam iść w stronę północy. Szłam strasznie długo a domu żadnego nie widziałam nie miałam siły zrobić kolejnego koku lecz wiedziałam ze gdybym teraz się zatrzymała umarłabym oraz zawiodła rodziców. Nagle przewróciła się o jakiś pień i upadłam na plecy, nie miałam siły nawet wstać, moja rana na brzuchu piekła coraz bardziej i nie pozwalała mi oddychać, próbowałam krzyknąć lecz nie umiałam nawet mówić. Wnet usłyszałam obok siebie jakiś szelest i ujrzałam nad sobą mężczyznę w stroju szlachcica który pochylił się nade mną a ja ujrzałam tylko jego orzechowe oczy które w następnej sekundzie stały się szmaragdowo zielone ...
***********************

Kiedy wróciłam do rzeczywistości byłam cała zalana łzami. Spojrzałam zza balkon i był już zmierzch. Nic z tego nie rozumiałam, moi rodzice zginęli a ja została postrzelona lecz nie miałam żadnej rany an brzuchu. Nic z tego nie rozumiałam lecz musiałam się dowiedzieć i jedyną osobą która mogła mi w tym pomóc był Liam Kasso .......
 

 
Jechałyśmy strasznie długo, a w tym czasie nie rozmawiałyśmy w ogóle. Po drodze mijałyśmy szkołę, wyjechałyśmy z miasta potem przejeżdżałyśmy przez las aż znalazłyśmy się na drodze o której istnieniu nawet nie wiedziałam.

- Jennifer: Ej dokąd my jedziemy ?
- Blanka: Do restauracji , spotkamy się tam z Amaratą
- Jennifer: To czemu ona z nami nie pojechała??
- Neomi: Boo...... tam będzie taki jeden chłopak który się jej podoba i najpierw ona chciałaby do niego troszeczkę pozarywać
- Jennifer: OOO to muszę go poznać
- Alira: Tak .. dokładnie , ale nie chcesz go poznać by też wolałybyśmy nie

Zobaczyłam jak wjeżdżamy pod wysoką górę, aż w końcu zatrzymujemy sie przy pewnej restauracji ( http://img14.imageshack.us/img14/2103/dsc0195jzzpl.jpg ). Wyszłam z samochodu, widok był niesamowity po prostu zapierający dech w piersiach. Nagle ujrzałam Amaratę wybiegającą z pomieszczenia i idącą w naszym kierunku. Była obrana jak dziewczyna do wzięcia miała bardzo wysokie buty na obcasie z ćwiekami czarne rajstopy i krótkie spodenki oraz czarny futerkowy sweterek ( http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-Saigonka-moj-wlasny-styl_12.jpg ).

- Jennifer: WOW Amarata co to za strój??
- Amarata: Według mnie jest całkiem całkiem ... ale nasz cel woli paniusie spod latarni
- Jennifer: Co??
- Neomi: To ten chłopak co Amarata się w nim zakochała i próbuje zarywać
- Blanka: Tak - po czym uderzyła Amarate w brzuch
- Amarata: Tak dokładnie ... bo ja go nazywam swoim celem do zdobycia
- Jennifer: Dobra .. to wy idźcie a ja tu chwilę posiedzę i pooddycham świeżym powietrzem bo trochę mi duszno
- Alira: Na pewno
- Jennifer: Tak... zamówcie mi sok pomarańczowy
- Blanka: Załatwione, w takim razie do zobaczenia z chwilę

Dziewczyny weszły do restauracji, a ja usiadłam sobie nieopodal wejścia na ławeczce. Przyglądałam się krajobrazowi który od razu mi się spodobał. W pewnej chwili zapragnęłam usłyszeć co się dzieje w pomieszczeniu i o czym rozmawiają moje przyjaciółki, własnie wtedy w moich uszach zaczęło szumieć i najpierw usłyszałam szepty, potem słowa a następnie rozpoznawałam poszczególne osoby w pomieszczeniu. Jeju ten soczek naprawdę zaczął działać.

* * * * *
* Rozmowa w lokalu *
- Neomi: Myślicie że z Jennifer jest wszystko w porządku ??
- Blanka: A co miałoby być z nią nie w porządku
- Neomi: No nie wiem , nie chciała z nami tu przyjść
- Alira: Dobra pogadamy z nią potem, teraz skupmy się na zadaniu


* * * * *
- Mężczyzna : W takim razie miło cię poznać Amarato
- Amarata: Mnie również, co tak przystojny mężczyzna robi w takim miejscu ?
- Mężczyzna: Co kobieta twojego pokroju robi w tak ekskluzywnej restauracji jak ta??
- Amarata: Prawdę mówiąc, przechodziłam obok i zobaczyłam że tu wchodzisz... wiesz jeżeli byś chciał to spuszczę trochę z ceny lub nawet będę z tobą za darmo ... co ty na to ??
- Mężczyzna: Źle myślisz kociaku, ja preferuje kobiety które choć odrobinę szanują siebie ... a dzięki tobie odebrało mi apetyt
- Amarata: Nie musi tak być
- Mężczyzna : Myślisz że nie domyśliłem się że jesteś normalną dziewczyną ... Nie wiem o co ci chodzi , ale przez ciebie strasznie zachciało mi się pić .. A ty nie poradzisz sobie z takim starcem jakim jestem ja.
* usłyszałam jak ktoś wychodzi*

* * * * *

Przez chwilę siedziałam nieruchomi, nie rozumiałam nic z rozmowy Amaraty z jakimś facetem. To nie była zwykła rozmowa z chłopakiem. Musiałam potem z nimi porozmawiać , teraz jednak pragnęłam zatrzymać mężczyznę który zamierzał wyjść z restauracji.

Nagle zobaczyłam mężczyznę w białej koszuli i szarej marynarce. Był bardzo wysoki, miał szare oczy i brązowe włosy z irokezem na środku , na swój sposób był przystojny a ja dawałabym mu jakieś 25 lat. ( http://us.123rf.com/400wm/400/400/frugo/frugo1210/frugo121001398/15577361-elegancki-mlody-przystojny-mezczyzna-portret-studio-mody.jpg ). Kiedy go zobaczyłam wyobraziłam sobie mnie w pięknej błękitnej suknie i jego we fraku wkładającego mi na głowę złoty grzebień . Nie wiedziałam co to było więc podeszłam do niego.

-Jennifer: Przepraszam wiem pan która godzina?? -mężczyzna spojrzał na mnie a następnie uśmiechnął się.Spojrzał na zegarek.
- Mężczyzna: Jest dokładnie 16 młoda damo. A co robisz tutaj ?
- Jennifer: Miałam spotkać się tu ze znajomymi o 15 ale ich tu nie ma a ja nie mam czym wrócić do domu
- Mężczyzna: W takim razie może będę mógł pomóc ... Zawiozę cię do domu , wystarczy że podasz mi swój adres
- Jennifer: Och dziękuję bardzo , z nieba mi pan spadł
- Mężczyzna: Przyjemność po mojej stronie, uwierz mi

Poszliśmy w kierunku parkingu, stała tam wielka czarna furgonetka, auto Blanki oraz srebrny SUV nieznajomego. Nagle zatrzymał się, oparłam się o drzwi samochodu,a on stanął naprzeciw mnie.

- Mężczyzna: A więc nikogo tu nie ma z twoich znajomych ?
- Jennifer: Nie... jestem tu tylko ja
- Mężczyzna: Przykro mi... jesteś naprawdę piękną dziewczyną, dlatego nie będzie bolało

Spojrzałam na niego ze zdziwieniem , nie wiedziałam o czym on gada, ale zaczęłam się niepokoić. Nieznajomy przeciągnął palcem po mojej szyi i delikatnie odgarnął mi stamtąd włosy... I jednym szybkim ruchem wbił mi w tamto miejsce zęby, nie mogłam nawet krzyknąć. Czułam jak połyka coś i jak moja skóra pulsuje z bólu od przebicia jej w miejscu jego ust. Nagle oderwał się ode mnie, zrobił dwa chwiejne kroki w tył, spojrzał na mnie i zaczął kasłać wypluwając również jakąś ciemnoczerwoną ciecz. I nagle runął na ziemie nieprzytomny. Krzyknęłam nie wiedząc co zrobić. W tej samej chwili moje przyjaciółki wybiegły z restauracji.

- Blanka: Noo brawo Jennifer, zatrzymałaś go .. Co mu zrobiłaś ??
- Jennifer: Ja mu nic nie zrobiłam ... On mi... mnie..
- Neomi: O Boże Jen ty jesteś cała we krwi !! Co tu się stało ?
- Jennifer: Bo rozmawialiśmy i wtedy on ..on mnie ugryzł o tu - po czym odsunęłam włosy i pokazałam dziewczyną miejsce na mojej szyi gdzie jeszcze przed chwilą były usta nieznajomego
- Amarata: Ale Jen tam nic nie ma.. masz nienaruszoną skórę
-Jennifer: Jak to !!
- Alira: A już wiem co się stało.. powiem wam potem dziewczyny
- Blanka: Racja teraz wrzućmy Liama do furgonetki
- Jennifer: Czekaj jak on się nazywa?
- Neomi: Liam Kasso

Kiedy usłyszałam te dwa słowa,moją głowę rozsadził ogromny ból. Różne wizje przewijały mi się przez nią. Ja z Liamem na balu maskowym, Ja z Liamem nad rzeką, Ja z Liamem cali we krwi z kołkiem w ręce. Te obrazy były z różnych dekad. Nagle nie wytrzymałam i upadłam na kolana, przez moją głowę przechodziło kolejno mnóstwo obrazów a z każdym ból narastał i stawał się coraz bardziej nieprzyjemny w końcu nie mogłam znieść nic więcej i po prostu upadłam, po czym poczułam ulgę a moje myśli zalała fala bieli oraz błękitu i nic już nie słyszałam.
 

 
Obudziło mnie pukanie do drzwi.Ale strasznie chciało mi się spać. Ale niestety Pukanie przeszło w walenie i stawało się coraz bardziej nachalne i głośniejsze. Zawlokłam się z łóżka i otworzyłam je przyjaciółką, zamiast powitania usłyszałam tylko.


- Alira: No Blanka już wiesz czemu musimy mu o tym powiedzieć??
- Neomi: Jasny Wszechmogący Boże, Jen wyglądasz okropnie
- Jennifer: HA HA HA was też jest miło widzieć.... Wchodźcie

Weszły do mojego salonu i rozsiadły się wygodnie. Jak zwykle perfekcyjnie wyglądały. Neomi miała rozpuszczone włosy i błękitną sukienkę sięgającą do kolan oraz łososiowe koturny ( http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-sonia92xd-eleganckie_87.jpg ) Blanka wyprostowane włosy ubrała bordowy sweter , skórę i czarne jeansy ( http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-sonia92xd-jesienne_18.jpg ) natomiast Alira włosy związała w kłosa tak ze parę pasemek wychodziło jej z przodu a ubrała sweterek i pastelowe spodnie ( http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-sweet_neta-na-co-dzien_2.jpg ).

- Jennifer: Kurcze dziewczyny , co wy takiego robicie że jesteście tak dopracowane
- Alira: Jen.. Po prostu napij się czegoś
- Jennifer: No właśnie od wczoraj strasznie chce mi się pić, ale kiedy piję soki, wodę czy herbatę to nie ustępuje.
- Neomi: Słuchaj ... przygotowałam specjalnie dla ciebie pewien napój energetyczny dzięki któremu tak idealnie wyglądamy i gwarantuje ci że ty też będziesz... wystarczy że codziennie będziesz trochę go piła i tyle
- Jennifer: uu to dawaj mi to cudeńko... może dzięki niemu przestanę mieć kaca ....a gdzie jest Amarata??
- Blanka: Boo... idziemy zaraz do klubu i ona już tam na nas czeka
- Jennifer: Dobra to ja idę wziąć szybki prysznic a wy nalejcie tego " magicznego napoju " do szklanki

Poszłam do łazienki, byłam strasznie słaba a nie wiedziałam dlaczego, a ponadto przed oczami miałam zielone oczy. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze miałam strasznie suche włosy i skórę, jakbym miała jakieś 30 lat. Ledwo weszłam do wanny szybko się opłukałam i umyłam włosy. Wytarłam się i wyszłam w szlafroku do dziewczyn

Chyba przerwałam im w jakieś rozmowie bo gdy tylko mnie zobaczyły wszystkie umilkły. Na stoliku stała wysoka szklanka z jakimś czerwonym sokiem a obok niego granat. Jednym słowem wyglądało to jak krew ( http://narmi.pl/wp-content/uploads/2011/03/sok_szklanka_granat.png ).

- Jennifer: Ej dziewczyny, mam nadzieję że to nie krew
- Neomi: co?? jaka krew?? znaczy to... jest ..
- Blanka: To jest mieszanka granatu, pomarańczy oraz grejpfrutu i troszeczkę buraczków
- Jennifer: Aha spoko... pewnie będzie smaczne
- Blanka: Dobra pij to bo nie mamy zbyt wiele czasu

Wzięłam szklankę do reki szklankę, nie byłam pewna co do tego napoju. Jednak kiedy powąchałam wyczułam cudną woń, nie do opisania. Nie wiedziałam co się ze mną działo. Nagle zaczęły piec mnie oczy oraz boleć dziąsła. Nie zwracałam na to uwagi i nagle poczułam jak coś napiera na moje usta. Pragnęłam tylko wypić zawartość szklanki. Spojrzałam na moje przyjaciółki które wpatrywały się we mnie z wielką uwagą. Wypiłam mały łyczek i poczułam że to najlepszy napój jaki w życiu piłam, więc chciałam więcej, przechyliłam szklankę do góry dnem i wypiłam wszystko duszkiem. Kiedy skończyłam ucisk na wargę zmalał, a ja poczułam napływ energii, jakbym mogła zrobić dosłownie wszystko.

- Jennifer: WOW!! dziewczyny co to za cudny sok... potrzebuję na niego przepis
- Neomi: Spoko nie przejmuj się , bo będziemy ci go przynosić codziennie rano przed szkołą
- Alira: Dobra a teraz idź się ubrać bo za minutę wychodzimy

Wbiegłam szybko do sypialni i narzuciłam na siebie czarną koronkową bluzkę, czerwone rurki, wysoki czarne koturny oraz wzięłam botki. Spojrzałam na efekt końcowy i w lustrze ujrzałam że moje włosy są bardziej kręcone niż rano a doły pod oczami zniknęły. Tak samo usta stały się pełniejsze a oczy jakby większe i bardziej niebieskie. Postanowiłam wykorzystać te atuty i podkreślić je odrobinkę. W tym celu usta umalowałam czerwoną szminką a oczy porządnie wy tuszowałam. Teraz wyglądałam dopiero zabójczo. Kiedy pakowałam to torebki najpotrzebniejsze rzeczy usłyszałam skrawek rozmowy przyjaciółek.

- Blanka: Spokojnie Neomi ona się nie dowie że była tam krew
- Neomi: No tak , ale w końcu musimy jej powiedzieć prawdę
- Alira: Tak.. Ale najpierw musimy spotkać się z Amaratą i złapać tego człowieka, a potem powiemy o tym szefowi.
- Neomi: A jeżeli ona wie że napiła się krwi
- Blanka: Ona musiała by to zrobić prędzej czy później, a poza tym widziałaś w jakim była stanie zanim się zjawiłyśmy
- Alira: Dobra wymyślimy coś z szefem a teraz w drogę

Nie chciałam podsłuchiwać dłużej , bo i tak nie wiedziałam o co chodziło. Choć zaciekawiło mnie to że mogłam je dokładnie słyszeć choć były na drugim końcu domu.

Wyszłam do nich, na co Neomi zrobiła tylko wielkie oczy lecz Alira skarciła ją wzrokiem, a potem ruszyłyśmy samochodem w kierunku jakieś restauracji czy baru. Jedno wiem na pewno te dziewczyny coś przede mną ukrywają i ja muszę się dowiedzieć co ....
 

 
Moim oczom ukazał się Kuba z bukietem pięknych herbacianych róż. Wręczył mi je i wziął mnie pod rękę. Szliśmy dłuższą chwilę w milczeniu gdyż nie wiedziałam co powiedzieć a ponadto odczuwałam leciutki głód, dlatego skarciłam się w myślach z to że nie zjadłam w domu czegoś konkretnego.

- Kuba, mógłbyś mi powiedzieć dokąd idziemy ?
- Oj moja droga to niespodzianka... ale obiecuję że spodoba ci się
- HA HA HA na pewno, aha i dziękuję za kwiaty są naprawdę śliczne
- Nie to ty jesteś śliczna , a kwiaty są tylko dodatkiem dopełniającym całość
- Jesteś strasznie słodki
- Oj skończ z tymi komplementami bo od tego to ja przecież jestem ... a teraz rozejrzyj się bo jesteśmy.

Spojrzałam przed siebie staliśmy na łące na której było pełno kwiatów i soczystej trawy. Po lewej stronie pasł się piękny kasztanowy koń ( http://www.tapeciarnia.pl/tapety/600x/107628_kon_laka_kwiaty.jpg ), natomiast na samym środku znajdowało się śliczne drzewo z różowymi kwiatami pod którym był koc z białym baldachimem ( http://img.loveit.pl/obrazki/20110815/fotobig/938d6fe05c98f66122d9332.jpeg). Nie wiedziałam co powiedzieć, pierwszy raz ktoś dla mnie się aż tak postarał, bo było tu wszystko co kocham.

- I co podoba ci się ??
- Czy podoba?? Kuba to jest niesamowite... na prawdę nie wiem co powiedzieć
- Nic nie musisz , po prostu chodźmy i zjedzmy posiłek
- Z miłą chęcią

Podeszliśmy do różowego koca i usiedliśmy. Zobaczyłam że jest tu wielka miska z truskawkami w czekoladzie, półmisek czarnych i białych winogron, sernik oraz dwa termosy z gorącą czekoladą. Zdecydowanie stwierdziłam że już teraz ta randka jest najcudowniejsza z wszystkich jakie kiedykolwiek miałam.

Rozmawialiśmy i śmialiśmy się co chwilę. Zaczynało się ściemniać a na niebie pojawiło się mnóstwo gwiazd. Na moment zapadła między nami cisza, a ja słyszałam tylko parskanie konia i przyjemne granie koników polnych. Spojrzałam na Kubę, w świetle księżyca jego oczy wydawały się jeszcze bardziej niebieskie, on również patrzył się na mnie i nagle zapragnęłam go pocałować ... niestety on ubiegł mnie dziwnym pytaniem.

- Jennifer boisz się dużych zwierząt?
- Nie ... a dlaczego pytasz ??
- Co powiesz na przejażdżkę na tym oto koniu ??
- Wspaniale ... chodźmy , nie mogę się doczekać

Podeszliśmy w stronę konia, który powitał nas bardzo przyjaźnie i od razu dał się pogłaskać. Kuba pomógł mi wejść na ogiera, a potem sam usadowił się za mną . Wtuliłam się do niego i ruszyliśmy galopem. Było naprawdę super , lecz niestety musieliśmy już wracać do domu, Gdyż nie chciałam mówić nic kubie ale strasznie chciało mi się pić , choć wypiłam gorącą czekoladę. . Gdy stanęliśmy pod bramą , nagle zapragnęłam zostać z nim na dłużej.

- Dobra ja już będę musiał iść
- no niestety
- Dziękuję z dzisiejszy dzień był naprawdę wspaniały - spojrzałam na niego... był taki przystojny, kasztanowe włosy rozwiane przez wiatr, oczy pięknie błyszczące w świetle księżyca i te usta...
- Ciesze się ze ci się podobało .... i może kiedyś to powtórzymy

W tamtej chwili nie myślałam racjonalnie. Po prostu nachyliłam się do niego i pocałowałam, było to cudowne uczucie. Po chwili odsunęłam się od niego i uśmiechnęłam

- Na pewno ... Już nie mogę się doczekać

Po czym bez słowa weszłam do domu i od razu zaczęłam skakać po meblach z radości. Czułam się fantastycznie. Jutro z samego rana zwadzone do przyjaciółek i wszystko im opowiem jak obiecałam. niestety jutro mamy iść do jakiegoś szefa. Po chwili położyłam się do łóżka i zasnęłam. Śniłam o przystojniaku z brązowymi włosami , lecz oczami nie błękitnymi tylko brązowymi zmieniającymi się w szmaragd .....




 

 
W drodze do szkoły nie umiałam już wytrzymać. Cały czas słyszałam jak moje przyjaciółki rozmawiają o wampirach i jakieś bazie. Pewnie były jakimiś fankami seriali fantastycznych, ale mnie to wcale nie kręciło. Odetchnęłam dopiero wtedy gdy zobaczyłam mury naszej szkoły. Założyłam okulary przeciwsłoneczne i jak najszybciej poszłam w kierunku szklonego korytarza. Słyszałam jak moje przyjaciółki próbują mnie zatrzymać , ale ich gadka przyprawiała mnie o ból głowy. Otworzyłam swoją szafkę i wyjęłam podręczniki, czułam na sobie mnóstwo spojrzeń. Byłam z tego powodu zadowolona

Nagle poczułam koło siebie czyjąś obecność, zamknęłam szafkę i ujrzałam Kubę. Uśmiechnął się do mnie, a ja wpatrywałam się jak głupia w jego piękne morskie oczy. Wtem zdałam sobie sprawę z tego że wyglądam pewnie na głupka więc odchrząknęłam.

-Jennifer: Cześć
- Kuba: Cześć Jen.... Cóż to za zmiana w twoim wyglądzie??
- Jennifer: Postanowiłam zacząć ubierać się bardziej dziewczęco....a co , podoba ci się ??
- Kuba: Zawsze wyglądałaś ślicznie, ale teraz po prostu ... nie wiem jak to określić
- Jennifer: Dziękuję
- Kuba: Słuchaj Jen , już od jakiegoś czasu chciałem cię o to zapytać ale jakoś nie miałem odwagi.... Czy chciałabyś się ze mną spotkać po szkole??
- Jennifer: Czy masz na myśli randkę
- Kuba: No .... to znaczy .... chyba .... tak
- Jennifer: W takim razie , z wielką przyjemnością ..... Przyjdź po mnie około, 17
- Kuba: Dobrze
- Jennifer: To jesteśmy umówieni , a teraz cię przeproszę bo zaraz spóźnię się na lekcję.

Poszłam przed siebie , pilnując by nie odwrócić się w jego stronę. Ach dzień zapowiadał się naprawdę cudownie.

* * * *

Lekcje minęły zaskakująco szybko. Jest godzina 15 a ja siedzę w domku. Własnie przeglądałam jakieś czasopismo o modzie gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do nich i przez wizjer zobaczyłam dwie przyjaciółki.

- Neomi: No witaj Jen możemy wejść??
- Jennifer: Jasne wchodźcie
-Alira: U co masz na dzisiaj jakieś plany??
- Jennifer: Tak....idę na randkę z Kubą
- Alira: UUUU to ten przystojniak z niebieskimi oczami co ciągle się na ciebie patrzy??
- Jennifer: Tak to on... umówiłam się z nim na 17
- Neomi: To chodź porozmawiajmy najpierw
- Jennifer: Dobrze chodźcie do salonu..... macie ochotę się czegoś napić ??
- Neomi: Poprosimy kawę
- Jennifer: Już się robi
-Alira: O widzę że zrobiłaś małe zakupy
- Jennifer: Tak... po przyjściu ze szkoły wyrzuciłam wszystkie torebki z jakimś czerwonym sokiem i kupiłam mnóstwo owoców, ciasteczek i najpotrzebniejszych rzeczy.
- Neomi: Co?!! wywaliłaś czerwone picie??
- Alira: Cii ... miałyśmy zachowywać się normalnie , puki czegoś nie znajdziemy
-Jennifer: O czym wy tam szepczecie??
- Neomi: O niczym

Rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się. Było naprawdę miło, czułam się wspaniale w ich towarzystwie , przynajmniej nie mówiły ciągle o jakiś wampirach. Spojrzałam na zegarek i zerwałam się z miejsca gdyż do wyjścia zostało mi niecałe trzydzieści minut.

Pożegnałam się z dziewczynami i pobiegłam do pokoju gdzie wcześniej przygotowałam swój strój ( http://urstyle.pl/styl/laaalaalaalaa/stylizacja/sodko-d-3/ ) przeczesałam włosy i założyłam na nich opaskę z różyczkami, musnęłam usta różowym błyszczykiem, ubrałam buty. Przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam że wyglądam wręcz idealnie na pierwszą randkę. Usłyszałam dzwonek do drzwi , poprawiłam jeszcze opaskę i ruszyłam by je otworzyć ...

 

 
Otworzyłam oczy i od razu poczułam ogromny ból głowy. Pulsowała mi strasznie. Z poprzedniego wieczoru pamiętałam tylko że rozmawiałam z wilkołakami a potem usiadłam przy barze i spotkałam pewnego mężczyznę lecz nie wiem kim był. Zorientowałam się że leżę we własnym łóżku w słodkiej różowej piżamce ( http://urstyle.pl/styl/Karolinka557711/stylizacja/takie-tam-225/ ) która na pewno nie należała do mnie. Nie miałam siły by się zastanowić skąd to się na mnie wzięło. Usiadłam na łóżku i spuściłam nogi które wylądowały w mięciutkich różowych papciach. Uśmiechnęłam się pod nosem i ruszyłam w stronę łazienki. Umyłam zęby i przeczesałam włosy po czym poczłapałam do kuchni. Przeżyłam szok kiedy ujrzałam moją przyjaciółkę Alirę spokojnie siedząca na kanapie czytającą książkę o czarach i popijającą kawę. Mój radar jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, zawsze wyczuwałam czyjąś obecność nawet z paru kilometrów, a teraz byłyśmy pod jednym dachem i nie wiedziałam o tym. Poczłapałam do kuchni i nalałam do kubka trochę krwi, potem usiadłam w fotelu naprzeciwko Aliry. Spojrzała na mnie i tylko się uśmiechnęła po czym wróciła do czytania księgi. Drażniła mnie ta cisza więc postanowiłam ja przerwać.

- EEE Cześć ;D
- Witaj śpioszku
- Długo tu jesteś ??
-Jakieś cztery dni
- Co?!! Powiedz mi o co tu chodzi
- To zależy co chcesz wiedzieć
- Szlak , Alira!! Nie wiem nic, kompletnie nic nie pamiętam z wczorajszego wieczora. Wiem ze poszłam wczoraj na imprezę i chyba się tam upiłam bo czuję się jakbym miała wielkiego kaca. Nie wiem jak się tu znalazłam ani jak ubrałam się w tą cholerna piżamkę !!
- Uspokój się. Po tym jak skręciłaś kark Amaracie, wiedziałam że coś wykombinujesz, więc gdy tylko się obudziła rozdzieliłyśmy się i zaczęłyśmy cie szukać. Blanka zamieniła się w wilka i przemierzała lasy. Neomi jako anioł szukała w powietrzu, Amarata w wodzie jako delfin, a ja siedziałam tutaj na wypadek gdybyś wróciła. Więc siedziałam tu dwa dni, a trzeciego wieczorkiem usłyszałam pukanie do drzwi i zobaczyłam ciebie leżącą na wycieraczce w czarnej koronkowej bieliźnie i czarnej męskiej marynarce. Wciągnęłam się do domu i położyłam na łóżku, potem ubrałam w moją piżamkę i muszę przyznać że róż do ciebie pasuje Spałaś jeden dzień.
- WOW!! Nic nie pamiętam ...... myślisz że mogłam się aż tak upić , przecież wampirów tak szybko nie łapie kac
- Nie sądzę by to z powodu alkoholu . Prawdę mówiąc gdy cię znalazłam wyczułam na tobie energię innego czarownika... Energie o wiele mocniejszą od mojej.
- Czyli ktoś mógł mnie zaczarować bym nic nie pamiętała ??
- Tak mi się wydaje , ale na razie nie mamy na to pewności - dotknęła mojej ręki w znieruchomiała. Spojrzałam na nią i zobaczyłam ze jej oczy mają barwę tęczy. ( http://www.blog.seeworld.pl/wp-content/uploads/2012/06/piekne-oczy-.jpg ) Rozluźniłam sie gdyż wiedziałam co to znaczy. Kiedy Alira zamknęła powieki i puściła moją rękę a jej oczy znowu stały się szare zapytałam.

- I co widziałaś??
- Lepiej nie mówić
- No gadaj
- Dobra, tym razem to nie była wizja przyszłości tylko przeszłości
- UUu i co ??

- Widziałam ciebie na imprezie w czerwonej sukni rozmawiająca z jakimś gościem w okularach przeciwsłonecznych, potem ciebie na łóżku śpiąca lecz tamto nie było w twoim domu, następnie jak rozmawiasz z tym gościem w okularach i wiedziałam że on jest wampirem. Potem powiedział coś czego nie zdążyłam usłyszeć a ty zasnęłaś
- O i brawo! mamy małe streszczenie mojego dnia ;D.... Co masz taką minę ??
- Jen... nie czujesz się jakoś dziwnie??
- Nie , jak wstałam to bolała mnie głowa ale teraz jest w porządku, a co jest jeszcze coś o czym powinnam wiedzieć ??
- NIE!!.......... znaczy ubierz się pojedziemy do szkoły ;D

Poszłam się ubrać. Kiedy otwierałam moją szafę z rożnymi spodniami i bluzkami, nagle nabrałam ochotę na ubranie się bardziej dziewczęcą. Podobnie do czasów z przemiany. Usłyszałam jak w przedpokoju pojawiły się trzy dziewczyny. Musiały to być moje pozostałe przyjaciółki. Otworzyłam moją szafę z sukniami, i znalazłam tam śliczną pastelowo- różową sukienkę do tego białe converse i kurtkę jeansową oraz kwiatowe dodatki. Przeczesałam włosy oraz wy tuszowałam rzęsy i poszłam do dziewczyny.

Kiedy tylko stanęłam przed miny, wszystkie zrobiły wielkie oczy. Trochę mnie to zdenerwowało.

- Jennifer: Ej ... jeżeli wam się nie podoba to zawsze mogę się przebrać
- Blanka: Nie... nie o to chodzi .... powiedz mi co cię podkusiło do nałożenia sukienki ??
- Jennifer: No jak to co .... Jestem normalną dziewczyną chodzącą do liceum, i nie mogę ubrać sukienki ?? Wżućcie na luz ;D a właśnie mamy dzisiaj jakiś sprawdzian ??
- Neomi: Jennifer ty nie jesteś zwykłą dziewczyną, masz 155 lat
-Jennifer: HA HA HA a ta nasza Neomi jak zwykle dowcipna... ale muszę ci powiedzieć że masz ślicznie dobraną sukienkę pod kolor włosów
- Amarata: O boże !! Co oni jej zrobili


Poszłam do kuchni bo najwyraźniej Amarata miała zespół napięcia przedmiesiączkowego, więc postanowiłam spakować sobie jedzenie do torby. Kiedy otworzyłam lodówkę były tam jedynie worki z jakimś sokiem i jabłko. Więc spakowałam owoc i ruszyłam do drzwi.

-Jennifer: Dobra wzięłam jabłko by nie być głodna. Teraz możemy iść bo zaraz się spóźnimy , a ja nie chcę mieć obniżonego zachowania ;P
- Alira: O Boże !!
- Blanka: Co się stało ??
- Alira : Ja już wszystko rozumiem ...
- Neomi : Co ... mów szybko
- Alira: Jennifer długo spała, wyglądała i czuła się tak jakby miała wielkiego kaca i nagle przestała ją głowa boleć w jednej sekundzie jej cały nastrój uległ zamianie ... jest tylko jedno wytłumaczenie ...
- Amarata: Jakie?? !!

- Alira: Jennifer spotkała swego stwórce który wymazał jej wampiryzm ....



 

 

Dźwięki stawały się coraz bardziej wyraźne, czułam podłoże i różne zapachy. Jednak wciąż moje oczy pozostawały zamknięte i nie ruszałam się . Czułam się jeszcze trochę otępiała po werbenie. Leżałam na czymś miękkim co wydawało mi się łóżkiem, ale najgorsze było to że nie miałam na sobie mojej czerwonej sukienki. Usłyszałam rozmowę dwóch mężczyzn zapewne Gallarda i Terisa.

- Boże ile ona jeszcze będzie spała
- Gallard uspokój się mamy dużo czasu
- Ale .... może obudzę ją na mój sposób
- Nie!! nie będziesz jej torturował najpierw z nią porozmawiamy tak jak prosił o to William, a z torturami poczekamy na niego, w końcu on ją złapał
- No ale zobacz, mam tu dwa wspaniałe sztylety spod jej pięknej czarnej podwiązki a srebro i tak jej nic nie robi
- Wyjdź stąd sam z nią pogadam

Usłyszałam jak jeden wychodzi z pomieszczenia, więc powoli otworzyłam oczy. Zauważyłam że leże na czerwonym wielkim łożu z baldachimem, miałam ręce przykute do łóżka, ale kiedy tam spojrzałam nie było ani kajdanek ani sznurka. Próbowałam się wyrwać ale na nic się to zdało a najgorsze w tym było to że miałam na sobie tylko czarną koronkową bieliznę.

- Twoje wyrywanie nic nie da.... wiem to z doświadczenia- próbowałam się rozejrzeć ale widziałam tylko to co jest nade mnę i po bokach
- EEEEEE....... a mógłbyś zrobić tak bym mogła usiąść ??
- Oczywiście - po czym moje ręce powoli podniosły się w górę a ja usiadłam, po czym opadły na moje wyprostowane nogi. Próbowałam wykonać jakikolwiek ruch , niestety moje ciało było jak sparaliżowane. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam przystojnego bruneta o zielonych oczach. Wyczułam że to czarodziej.
- Witaj, mam na imię Jennifer a ty??
- Ja jestem Teris
- Super... a możesz mi powiedzieć o co tu chodzi ?? i czemu jestem związana za pomocą twojej magii??
- Dobrze uspokój się ... po prostu William podejrzewa że mogłaś zabić parę wampirów , bo nosisz sztylet z tego samego materiału z jakiego kołki w ich ciałach.
- Chyba upadliście na głowy !! Zabito moją przyjaciółkę, naprawdę sądzicie że ja mogłam to zrobić !! - ogarnęła mnie furia moje oczy jeszcze nigdy nie były aż tak zielone jak w tej chwili. Nie dość że podejrzewali mnie o morderstwa to jeszcze leżałam tu przed nim w koronkowej bieliźnie. Zaczęłam się szarpać i nagle poczułam jak moje ręce wystrzeliły w górę. Mogłam się ruszać. Szybko zeskoczyłam z łóżka i podeszłam do czarownika, po czym złapałam go za kołnierz czarnej koszuli i odrzuciłam go w najdalszy kąt pokoju, zobaczyłam jak podbiega do mnie drugi, wyczułam zmiennokształtnego i od razu złamałam mu kark. Moja złość powoli zmalała kiedy do pokoju wszedł William znowu w okularach przeciwsłonecznych, no z nim mogłam mieć problem gdyż na pewno był starszym ode mnie wampirem. Podbiegłam do niego i zobaczyłam że ściągnął okulary a ja ujrzałam oczy identycznie zielone jak moje własne złapał mnie za ramiona i usłyszałam.

-William: Uspokój się ... nikt cię nie skrzywdzi .......... A teraz usiądź na łóżko i odpowiedz na moje pytania - nie wiedziałam co się dzieje chciałam uderzyć go w głowę, ale zamiast tego podeszłam do łóżka i na nim po prostu usiadłam. Zobaczyłam że William przysuwa krzesło do mnie i siada na nim podając mi swoją marynarkę, ubrałam ją i zobaczyłam że jest na mnie o wiele za duża gdyż sięgała mi do połowy ud.

- William: A więc Jennifer, zapytam wprost .... Czy to ty zabiłaś swoją koleżankę i inne wampiry?
- Jennifer: Nie
- William : W takim razie po co na imprezie potrzebne były ci te sztylety??
- Jennifer: Bo chciałam wytropić mordercę
- William : Dla kogo pracujesz??
- Jennifer: Dla tajnej organizacji podobnej do waszej z tym wyjątkiem że w mojej są same kobiety
- William : No widzisz gdybyś od razu nam to powiedziała nie było by problemu z Gallardo nie był by tak wkurzony i nie szedł by w twoją stronę z wielkim srebrnym nożem.

Nie mogłam się ruszyć, umiałam tylko siedzieć na łóżku. Napięłam mięśnie w oczekiwaniu na zadany cios lecz go nie było, w odpowiedzi zauważyłam jak William wstaje i w wampirzym tempie skręca komuś kark za mną. Nagle usłyszałam odgłos stękania na samym końcu pokoju. A chwilę potem ujrzałam wampira z poturbowanym czarodziejem siadającym koło mnie.

- Teris: Boże William coś ty jej zrobił ??
- William: Słuchaj ......... Wytłumaczę ci to najprościej jak się da............. Tylko wampir który przemieni innego może go zahipnotyzować w taki sposób jak z normalnym śmiertelnikiem
- Teris: Ale nie wiedziałem że kogoś przemieniłeś

- William: Bo nie pytałeś .... A teraz musimy ją odwieść do domu w końcu spała dwa dni - po czym podszedł do mnie i wyszeptał coś w moje oczy. Nie pamiętałam co ani kom był wiedziałam tylko ze muszę zasnąć i zapomnieć o wszystkim ..........



 

 
Dojerzdżając zastanawiałam się nad dzisiejszą imprezą, przeanalizaowałam plan i poprawiłam sukienkę. Przypomniały mi się czasy kiedy poznałam Chloe. Ma ona 590 lat. Jednak została przemieniona w wieku czterdziestu. Jest wysoką murzynką o żółtych kocich oczach. Dziesięć lat po mojej przemianie uratowała mnie przed łowcą wyrywając mu serce, i od tamtego czasu zakumulowałyśmy się. Z zamyślenie wyrwało mnie hamowanie limuzyny przed bazą. Kierowca spojrzał się na mnie dziwnie co było w pełni uzasadnione gdyż widział tylko skały. Zahipnotyzowałam go by wracał do domu i dałam mu stówkę. Po czym wzięłam trzy głębsze wdechy, nie w celu zaczerpnięcia oddechu bo nie oddychałam lecz by się odstresować. Po czym weszłam do jaskini lwa. W duchu modliłam się by moje dwa sztylety nie wypadły z podwiązki. Czułam miłe zimno pd srebra przy udzie co mnie strasznie odprężało. Weszłam do środka bez najmniejszego problemy omijając straże chyba zostali powiadomieni ze się zjawię. Kiedy dochodziłam do pomieszczenia w którym odbywała się impreza, poczułam wielką falę mocy, co znaczyło że są tu praktycznie sami nieśmiertelni, no pomijając żywe przystawki w postaci ludzi. Schodząc po schodkach poczułam na sobie milion spojrzeń, strasznie byłam zażenowana właśnie w takich chwilach dziękowałam że nie jestem człowiekiem i nikt nie widzi moich zaczerwienionych policzków i szybko łomoczącego serca

Będąc na dole dostrzegłam Chloe, wyglądała nieziemsko w złotej koronkowej sukni do ziemi psującej do oczu i włosach upiętych w grubego warkocza prezentowała się niezwykle elegancko ( http://p2.kimono.pl/p2.kimono.pl/b5ea1d889432c20cd55db5c0f829373d.jpg ) Podeszłam do niej z wielkim uśmiechem na co ona od razu wyciągnęła ramiona i mnie uścisnęła.

- Jennifer ... słonko nie pamiętam bym widziała cię w tak wytwornej sukience, a muszę przyznać że twoje nogi są do tego stworzone ;D
- HA HA HA nie przyzwyczajaj się do tego widoku, gdy tylko wrócę od razu zakładam moje ulubione dresy....... ale spójrz na siebie to ty wyglądasz zjawiskowo , a ta suknia jest przepiękna
- Oj nie pochlebiaj mi ......... chociaż miło jest usłyszeć taki komplement od kobiety która jest także przyjaciółką , a nie od zgrai śliniących się facetów
- HA HA HA zawsze do usług.... aaaa opowiedz mi coś więcej o twoich ludziach
- Z miłą chęcią ............ Mamy tutaj strasznie dużo różnych gatunków. Parę ghuli, dziesięć aniołów, trzy wilkołaki, osiem zmiennokształtnych, dwóch magów i około trzydziestu pięciu wampirów ;D
- WOW to naprawdę spora gromadka .... a niektórzy działają w grupach ??
- TAk ..... ale tylko jeden zespół który składa się z maga, wampira, wilkołaka, zmiennokształtnego i anioła ....... a inni nie tolerują swego towarzystwa jak na przykład wampiry i wilkołaki czy anioły i ghule ;D
- HA HA HA to zrozumiałe .... to może ja przyjdę zapoznać parę osób - kiedy już miałam odchodzić nagle poczułam rękę na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam jak Chleo ściska moją rękę
- AHA Jennifer...... Strasznie mi przykro z powodu Catheriny, była naprawdę wspaniałą i piękna wampirzycą, ale nie martw się dopadniemy tego kto to zrobił - a na domiar tego iż mówiła prawdę jej oczy zajaśniały zielenią. Skinęłam głową i poszłam w kierunku grupki mężczyzn skupiających się tylko i wyłącznie z moich pośladkach , sądząc po psim zapachu byli to wilkołacy.

- Witam chłopcy mam na imię Jennifer
- UUU niezła z ciebie lalunia- jak mogłam się spodziewać dostali od razu podniety na widok odsłoniętego kawałka ciała.
- Przepraszam ... ale może tak grzeczniej w końcu jestem to gościem - spojrzałam na niego z zielonym błyskiem mych oczu , a co wszyscy skulili się i odeszli w popłochu.


Nie chciałam ryzykować dalszego starcia z jakimś głupim facetem dlatego zajęłam miejsce przy barze i zamówiłam sobie jakiegoś drinka. Nagle usłyszałam czyjś głęboki głos.

- Przepraszam, czy wolne ??

Spojrzałam na przybysza, byłam na siebie wściekła że nie usłyszałam jak do mnie podchodzi. Na całe szczęście był wampirem i co najlepsze umiał się zachować oraz był strasznie przystojny, miał na sobie czarny garnitur oraz białą koszulę i co mnie zdziwiło czarne okulary na oczach. Wyglądał mi na jakieś dwadzieścia może dwadzieścia dwa lata. Przyłapałam się na tym ze długo się w niego wpatruję dlatego tylko skinęłam głową na tak po czym mężczyzna usiadł koło mnie.

- Witam, przepraszam że tak długo się na ciebie patrzyłam po prostu ucieszyłam się że nie jesteś wilkołakiem.... wiesz przed chwilą miałam nie miła sprzeczkę z paroma z nich..

- HA no niestety nie wszystkie wilkołaki mają takt, jednak mam przyjaciela który umiałby zachować się w towarzystwie tak pięknej kobiety jak ty - no gdybym tylko była człowiekiem moja twarz płonęła by taką czerwienią jaką jest moja sukienka.
- Też mam przyjaciółkę wilkołaka i w niczym nie przypomina tamtych .... A i dziękuję za komplement
- Zawsze do usług.......... A tak poza tym to jestem William
- Miło Cię poznać ja jestem Jennifer.

Nastała między nami cisza. Nie wiedziałam o czym z nim porozmawiać. To strasznie działało mi na nerwy tym bardziej że William wcale mi tego nie ułatwiał, gdyż wpatrywał się we mnie jak ciele w malowane wrota. W końcu nie wytrzymałam i rzuciłam pierwsze co przyszło mi na myśl.

- Powiedz mi.......... Dlaczego masz na sobie okulary przeciwsłoneczne ??
- Ohhhh ...... po prostu Strasznie ostatnio dostałem łupnia na jednej z misji i teraz jakoś mnie pobolewa
- OO i wszystko jasne
- Jennifer, nigdy cie wcześniej nie spotkałem, a jesteś przyjaciółką mojej szefowej. Czym sobie zasłużyliśmy że akurat teraz nas odwiedziłaś??
- Hmmm...... po prostu chciałam odwiedzić przyjaciółkę , ostatnio widziałam się z nią jakieś pięć lat temu i to jeszcze przypadkiem w restauracji
- Słyszałem o twojej koleżance Cat i wyrażam kondolencje z powodu jej śmieci- Mówiąc to wpatrywał się w moją twarz, gdy tylko usłyszałam jej imię moje oczy zapłonęły zielenią. I wtedy przypomniałam sobie po co tu tak naprawdę jestem, więc postanowiłam działać.
- Dziękuję i przepraszam za oczy , ale po prostu tak mam .... a czy słyszałeś o innych morderstwach ??
- Tak... w ostatnim czasie było ich całkiem sporo
- Serio?? ja wiem tylko o Cat. Kto jeszcze został zabity ??
- No głównie to same wampiry ten ktoś morduje, ale umarły też dwa ghule..... Nie wiem kto to mógł by być - mówiąc to spojrzał na mnie wymownie... coś tak ten gościu zaczynał mi się coraz mniej podobać coś tu śmierdzi... muszę go bardziej wybadać Pociągnęłam sukienkę bardziej w dół by nie było widać ostrzy i zrobiłam niewinne oczka.
- To straszne .... naprawdę nie wiadomo kto to może być ??
- Jak na razie nie udało się tego ustalić, zawsze w ciała jest wbity kołek z białego dębu. Znasz może kogoś kto posiadałby coś takiego?? - spytaj i spojrzał na mnie podnosząc znacząco jedną brew. Trochę się zdenerwowałam, ale tego gościa trzeba było sprawdzić.
- Nie. A ty znasz?? - Odpowiedziałam i zrobiłam tą samą minę
- Nie... Dlatego teraz trzeba być bardzo bezpiecznym ;D
- Masz rację...... - Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie który wskazywał drugą w noc. No pięknie jutro mam szkołę. - Kurcze , przepraszam Cię najmocniej ale ja już niestety muszę iść jest strasznie późno.
- Tak... Masz czym Wrócić do domu??

Oczywiście że mogłam przebiec ten kawałek i w 2 minutach być w piżamce w ciepłym łóżeczku, ale tego gościa wolałam sprawdzić dlatego od razu skłamałam.

- Miałam właśnie dzwonić po taksówkę
- To zbędne..... Bardzo chętnie cię zawiozę
- Dziękuję , Z miłą chęcią

Pożegnałam się z Chloe, w tym czasie William rozmawiał z kimś przez komórkę niestety nie zdążyłam podsłuchać bo muzyka strasznie głośno grała, a zanim do niego podeszłam chował ją do kieszeni. Więc bez słowa udaliśmy się na parking. Po czym podeszliśmy do ślicznego czarnego Ferrari ( http://files.gadu-gadu.pl/felgi-do-ferrari458-italia-d7fd5b1fa9c08fff6b0081bb3b11802c18931edb.jpg ) niestety nie znałam się na samochodach, lecz wiedziałam że z tyłu było strasznie mało miejsca by wyprostować nogi, a co dopiero walczyć. Otworzył mi tylne drzwi, po czym wsiadłam, a on usiadł koło mnie. Na przednim siedzeniu zobaczyłam wysokiego blondyna który tylko smutno się do mnie uśmiechnął. Od razu wiedziałam że to anioł. Podałam adres.. oczywiście nie swój, nie mogąc ryzykować że tam pewnej nocy się pojawią. Nagle usłyszałam głos Williama.

- Jennifer....... nie chcesz nam czegoś teraz wyjaśnić .... obiecuje że kiedy powiesz teraz będzie zupełnie inaczej- nie wiedziałam o co mu chodzi, spojrzałam na niego ale nie wyrażał żadnych emocji, potem spojrzałam na anioła lecz w jego oczach widziałam tylko smutek.
- William, co ja mam ci wyjaśniać ??
- Na przykład twój kołek z białego dębu... który masz schowany pod sukienką
- ale skąd ty o nim wiesz??
- Jennifer ....... przepraszam Cię za to ale porozmawiamy w innych okolicznościach... Przepraszam- Nie zdążyłam nawet zareagować kiedy w moją szyję z impetem wpiła się strzykawkę z jakimś płynem. Po zapachu poczułam że to werbena, która działa na wampira jak kwas na ludzi, pali nas jak żywy ogień. Jednak wstrzyknięta pod skórę powoduje omdlenia. Próbowałam uwolnić się i odepchnąć ręce wampira, jednak on zapał mnie w żelaznym uścisku i trzymał dopóki nie zaczęło robić mi się ciemno przed oczami. Kiedy moje kończyny były jak ołów puścił mnie po czym opadłam bezwładnie na jego kolana. Miałam zamknięte oczy lecz przez chwile słyszałam.

- William jesteś pewien że to było konieczne ??
- Selim, myślisz że mnie jest łatwo ..... hmmmm kiedyś nie była taka silna
- Masz na myśli jej przemianę ??
- Tak... tkwi w niej ogromna siła i potencjał .... ale mniejsza z tym lepiej zawieźmy ją do Terisa i Gallarda.

Po tych słowach już nic nie słyszałam. Czułam się jak uwięziona w przestrzeni kosmicznej, jakby moje ciało dryfowało po spokojnym oceanie. Naprawdę bałam się tego co zastanę kiedy się obudzę. A jeżeli oni byli tymi mordercami który zabili Cat i innych ........... Miałam tylko nadzieję że zrobią to szybko ............




A w pisaniu tego opowiadanka pomogła mi piosenka pewnego rudego przystojniaka ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Dojeżdżałyśmy naszym samochodem na miejsce, przez całą drogę wpatrywałam się w drogę i wyczuliłam wszystkie zmysły , lecz nikogo nie wyczułam. Wysiadłyśmy na plaży i przeszłyśmy w milczeniu parę metrów. Przed nami ukazała się wielka skała na której osadzony był wielki dom, który nie mogli zobaczyć tylko ludzie. Spojrzałam na dziewczyny Neomi stała z rozpostartymi skrzydłami i trzymała w objęciach Blankę której najwyraźniej nie chciało się przemieniać w wilka, Alira szeptała jakieś słowa po których zerwał się wiatr i uniósł ją wysoko w górę, natomiast Amarata zmieniła się w wielkiego czarnego kruka. Miałam w sobie strasznie dużo energii po tym jak wypiłam prawie wszystko z Magdy, dlatego ugięłam nogi i wzbiłam się wysoko w górę. Na miejscu byłam pierwsza, więc weszłam już do środka. Wkrótce dołączyły do mnie dziewczyny i udałyśmy się do biura Charlesa.

- Charles: OO dziewczynki już jesteście.......... bardzo dobrze się składa
- Amarata: Daruj sobie Charles .. wiemy że zwołałeś nas wszystkie tu tylko po to że czeka na nas jakaś kolejna misja
- Blanka: Właśnie .... teraz robimy to osobno lecz nie razem... szczególnie po ostatnim razem, kiedy to Jennifer .....
- Jennifer: Dobra!!................. Charles skończ owijać w bawełnę i powiedz w końcu o co chodzi
- Charles: Jak wiecie nasz organizacja działa by pomagać śmiertelnikom uniknąć zła ze strony złych postaci nadnaturalnych..... i nie jesteśmy w tym sami
- Neomi: Tak masz rację .... jest druga organizacja działa dokładnie na tych samych warunkach ..... z tym że są to mężczyźni a u nas są same kobiety ;D
- Charles: Masz rację Neomi... Nigdy nam oni nie przeszkadzali, wręcz pomagali zwalczać zło na świecie ..... jednak ostatnio zaczęło mnie coś niepokoić
- Alira: O co chodzi??
-Charles: Nasze metody są inne niż ich ... łapiecie skazańców, przyprowadzacie do ośrodka i próbujecie wyciągnąć informacje później zabijając............ Jednak oni mają gdzieś to wszystko i mordują wszystkich ..... ostatnio zaczęli polować również na naszych .............. Kojarzycie Catherine ??
- Alira: Czy chodzi o koleżankę Jennifer, tą wampirzycę liczącą 100 lat o długich rudych włosach i wiecznie zielonych oczach podobnych do tych wampirzych od Jen ?? ( Catherine http://img.loveit.pl/obrazki/20121006/fotobig/e04c68b263372064c1fed80.jpeg )
- Jennifer: O co chodzi z Cat??!!!- Spodziewałam się najgorszego, dlatego nie powstrzymywałam zieleni wściekłości moich oczu i po prostu pozwoliłam im rozbłysnąć , prostu w twarz mojego szefa.
- Charles: Uspokój się Jen, wiem ze Wy wampiry jesteście strasznie oddani swoim przyjaciołom, dlatego słuchaj......... Wczoraj wysłałem Catherine na misję, miała przyprowadzić do nas Ghula który był podejrzewany o robieni krwawych rzeźni na ludziach w opuszczonej fabryce kleju. Jednak nie wracała strasznie długo dlatego wysłałem do niej Nency i Roksanę. Po paru godzinach znalazły ją przed bazą naszych pomocników przebitą kołkiem..... Jen tak mi przykro.

Z każdym jego słowem czułam ogarniającą mnie złość oraz pustkę. Cat była moja podopieczną z która trenowałam, wyszkoliłam ją najlepiej jak umiałam oraz zaprzyjaźniłam się z nią. Spojrzałam na twarz szefa a moje oczy znowu zapłonęły jeszcze gorętszą zielenią.

- Blanka: Jen.. uspokój się , nie jest powiedziane że to właśnie oni zabili Cat ..... nam też jest przykro z tego powodu - próbowała mnie przytulić ale nie udało jej się to, bo w błyskawicznym tempie zmalałam się przy Charlsie i podniosłam go za kołnierz koszuli tak wysoko że niemal nie dotykał stopami podłogi...
- Jennifer: A teraz zanim rozerwę cie na strzępy i wypiję z ciebie wszystko , powiesz mi zaraz gdzie znajduję się tajna baza tych łotrów
- Alira: Jen... uspokój się !! Nic nie da że teraz będziesz się wściekać , to nie przywróci jej życia
- Charles: Jen... uspokój się ........... dobra dobra... musisz jechać na drugi koniec lasu , znajduje się tam port a w skale dom którym jest to miejsce- kiedy to usłyszałam powoli upiściłam go na zemie , na szczęście przez to ze się nad nim troszeczkę wyżyłam moja złość nieco opadła, jednak znajac mój charakterek jedno słowo pozbawiło by mnie kontroli.
- Amarata: No Jennifer, teraz to się nie popisałaś, napadać szefa tylko dlatego że twoja psiapsiółeczka umarła, chociaż i tak była już martw. Boże... wy wampiry jesteście straszne porywcze na uczucia,,, HA HA HA obdarzyłaś ją tak wielka przyjaźnią a kiedy coś się jej dzieje to wpadasz w furię i planujesz zemstę..... Najlepiej by było zamknąć cię w komorze i poczekać aż odzyskasz panowanie nad sobą ... Tym bardziej że jesteś po gorącej krwi ;D

Tak strasznie wkurzyłam się na te słowa,że zanim ktoś zdarzył mrugnąć podbiegłam do Amaraty i złamałam jej kark, po czym wbiegłam do pomieszczenia na broń i wyjęłam pistolet na srebrne kule, dwa drewniane kołki i bicz. Wybiegając usłyszałam jeszcze przeraźliwy krzyk Neomi. Po czym nie odwracając się za siebie pobiegłam prosto do mojego mieszkania. Znalazłam się tam w niecałą minutę, i pierwsze co zrobiłam to zaczęłam strasznie płakać. Lecz szybko otrząsnęłam się z tego i planowałam zemstę. Wiedziałam że słowa Amaraty były prawdą ale nie przejmowałam się w tej chwili tym. Zamiast tego wzięłam szybki prysznic i zadzwoniłam do mojej znajomej wampirzycy Chloe która była szefową tego drugiego ośrodka. Dowiedziałam się od niej że dzisiaj wieczorem ma się tam odbyć impreza na którą oczywiście dostałam zaproszenie, ale uprzedziła mnie ze oprócz nas dwóch będą sami mężczyźni i śmiertelni ludzi jako przekąski oraz uprzedziła bym ubrała się elegancko.


* * * * *


Nie wiedziałam co zrobić , musiałam wyglądać naprawdę dobrze by porozmawiać z jakimś kolesiem. A jedynym sposobem by zwrócić na siebie uwagę był odsłonięty dekolt i długie nogi. Niestety po wyrzuceniu wszystkich ubrań z szafy zorientowałam się że nie mam ani jednej eleganckiej sukienki. Strasznie się zdenerwowałam i uderzyłam pięścią we wnętrze szafy, ku mojemu zdziwieniu były tam tajemne drzwiczki. Weszłam tam i zobaczyłam tony przeróżnych sukienek począwszy przez białe do różnokolorowych po czarne. Wszystkie były eleganckie. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę że wszystkie są moje i wkładałam je tam za każdym razem gdy którąś kupiłam, bo nigdy nie były mi do niczego potrzebne. Przeleciałam wzrokiem po wszystkich kreacjach i zatrzymałam się przy zwiewnej krwistej sukience z głębokim dekoltem sięgającej do połowy ud, do kompletu były czarne sandałki z platformą i złota biżuteria. ( http://urstyle.pl/styl/usiaaA/stylizacja/look-16/ ). Wiedziałam że będzie idealna już widziałam miny mężczyzn kiedy wejdę na salę , a fakt że byłam jedyną dziewczyną oprócz Chloe ułatwiał mi zadanie. Do imprezy zostały mi jeszcze cztery godziny więc postanowiłam pomalować paznokcie na bezbarwny lakier gdyż nienawidziłam kolorowych i wyjść na dwór coś przekąsić ponieważ potrzebowałam naprawdę dużo energii.

* * * * *


Pół godziny później wróciłam do domu. Całe szczęście że spotkałam wredną Amy dzięki której nie miałam wyrzutów sumienia wypijając z niej tak dużo jak z Magdy. Czułam się naprawdę wspaniale, taka pobudzona i w pełni energii. Ubrałam się i rozczesałam włosy, stwierdziłam że nie potrzebne im ani prostowanie, kręcenie czy upinanie gdyż naturalne fale pasowały do kreacji. Jedynie spryskałam się perfumami które kupiłam pięćdziesiąt lat temu, wtedy były naprawdę piękne pachnidła nie o co teraz. Wy tuszowałam rzęsy i maznęłam usta czerwoną szminką. Przejrzałam się w lustrze i po raz pierwszy wyglądałam pociągająco. WOW naprawdę nie wierzyłam że to ja. Usłyszałam dzwonek do drzwi i wiedziałam ze limuzyna już przyjechała. Wychodząc do mojej czarnej podwiązki wcisnęłam srebrny i drewniany sztylet. po czym upewniając się że niczego nie widać wyszłam z domu .... Myśląc że to będzie na prawdę ostry wieczorek.... ohhhh gdybym tylko miała dar przewidywania przyszłości jak Alira......... z pewnością została bym w domu.....
 

 

Wylądowałyśmy na polanie gdzie do szkoły był niecały kilometr. Neomi schowała skrzydła a moje oczy znowu stały się szaro-niebieskie.

- WOW Jen.... idzie ci coraz lepiej, HA HA HA pamiętam ja po raz pierwszy gdy lądowałam wymiotowałaś dalej niż widzisz
- Neomi uważaj , jeszcze nie jadłam - a na powiedzenie mojej groźby pozwoliłam by moje oczy rozbłysły na nowo zielonym blaskiem
- Dobra .. uspokój się tylko żartowałam ... wyciągaj tą torebkę i zaczynaj pić, bo musimy się śpieszyć ... za 10 minut będzie dzwonek na lekcje

Wyciągnęłam z torby worek z krwią i zaczęłam pić. Po woli uczucie głodu znikało i w zamian jego pojawiało się przyjemne uczucie ulgi i niepohamowanej przyjemności. Kiedy opróżniłam pół woreczka, resztę wlałam to pustej butelki po jogurcie. Ten pomysł podsunęła mi Alira. Dzięki temu mogłam krew mieć zawsze przy sobie i nie wzbudzałam zainteresowania a co ważniejsze paniki uczniów.

- Dobra Neomi gotowa by ruszyć ?? - spytała z błyskiem w oku, gdyż czułam maksymalnie napełniona się mocą jaką dał mi ten boski napój
- Jen.. nie wiem czy o to mi chodziło , może się przejdzieeeee.....

Nie zdążyła dokończyć gdyż porwałam ją w ramiona i pobiegłam i kierunku szkoły. Czułam przyjemne powietrze na twarzy. Zauważyłam mury szkoły, więc skręciłam w ciemny zaułek. Po czym postawiłam Neomi na nogach.

- Jen ... jeżeli moje włosy są chociaż odrobinę rozwiane , to pamiętaj naśle na ciebie Blankę, a ona zawsze ma przy sobie coś drewnianego ;P
- Uuu Neomi twoje groźby strasznie mnie przerażają A teraz chodźmy bo wyczuwam zniecierpliwienie Amaraty.

Nie czekając na jej odpowiedź ruszyłam w kierunku placówki. Już z daleka widziałam twarze moich przyjaciółek. Jak zwykle Amarata stała w gorseciku oraz mini spódniczce i rozglądała się za chłopcami. Alira ubrana w jeansy i białą bluzeczkę patrzyła z niesmakiem na Blankę która ubrana w czarną groteskową sukienkę sięgającą do połowy ud jadła wielka kanapkę z szynką. Roześmiałam się na ich widok. Kiedy dochodziłyśmy do nich od razu pojawiło się na ich twarzach uśmiechy.

- Amarata: No... cóż moje piękne błękitne oczy widzą ... czyżby Jen oczy Jen błyszczały pełnią blasku. Co może wskazywać trzy rzeczy ... Albo jesteś mocno podniecona albo chcesz się bić lub po prostu wypiłaś odrobinę krwi
- Jennifer: HA HA HA może nie chciało mi się bić ale zaraz zacznie, kiedy nie zamkniesz swojej pięknej buzi - rzuciłam w jej stronę jeden z najsłodszych i najbardziej niewinnych uśmiechów ja jaki było mnie stać. Momentalnie wszystkie wybuchłyśmy śmiechem
- Neomi: Alira skończ patrzeć jak Blanka je to mięso, wyglądasz jak przygłup
- Alira: Nie moja wina... wiecie że właśnie je wołowinę .... i tą wołowina była kiedyś malutką krówką , którą siłą odciągnęli od matki rzeźnicy i odcięli głowę a potem porąbali na kawałeczki, tylko i wyłącznie dlatego że urodziła się z malutkim defektem
- Amarata: Boże ... Alira nie mów więcej czegoś takiego przy mnie ... jedyną osobą która to zniesie jest Jen.. ale nie wystawiaj mojego żołądka na próbę wymiotów
- Blanka: Własnie ... a ja już chyba nie zjem tej kanapki ... Ale chodźcie już do środka bo się spóźnimy na lekcje

Poszłyśmy w kierunku naszej klasy i czekaliśmy na nauczyciela od Historii, którym był pulchniutki i malutki facet w wieku pięćdziesięciu lat.

* * * * *

Po wejściu usiadłam z Blanką w ostatniej ławce, Alira z Neomi przed nami a Amarata z jakimś przystojniakiem w środkowej części. Kiedy nauczyciel zaczął mówić o jakieś wojnie. Zaczęłam rozmawiać z Blanką.

- Blanka... jak tam twoje przemiany ??
- A dobrze, umiem już całkowicie zapanować nad pełnią...... a u ciebie... nadal masz ten sen ??
- Tak.. to strasznie dziwne ... co noc śni mi się moja chwila przemiany i postać mężczyzny która to robi..... Lecz to nie ma sensu bo pamiętam tylko po przebudzeniu jak znalazła mnie Neomi, nikogo innego nie kojarzę
- Tak to dziwne .....
- Przepraszam szanowne panie że przeszkadzam !!! - usłyszałam głos nauczyciela
- Cholera - wyrwało się Blance
- UU moje drogie co za słownictwo... Panno Blood zapraszam do odpowiedzi

Wstałam i ruszyłam do biurka nauczyciela. Lecz kiedy obróciła się przodem do klasy a ja do niej tyłem od razu przystąpiłam do akcji. Po chwili usiadł za biurkiem i oznajmił że mamy lekcję wolną . Dumnym krokiem wróciłam do ławki. Gdzie napotkałam pełne wzburzenia spojrzenie Neomi.

- Neomi: Jen.. nie możesz tak po prostu hipnotyzować ludzi !!
- Blanka: Daj spokój aniołeczku, nikt nie się zorientował że Jen użyła odrobiny swoich zielonych oczek ;P
- Alira: Dobra ... dajmy już spokój .... Aha dzwonił do mnie szef i powiedział że po szkole mamy do niego wstąpić
- Jennifer: Spoko

* * * * *
Siedziałyśmy akurat na stołówce bo była pora lunchu. Moje przyjaciółki były zajęte rozmawianie o bzdetach a ja zastanawiałam się jak Wampir, Anioł, Czarownica, Wilkołak i Zmiennokształtny zaprzyjaźniły się i jeszcze nie pozabijały. Najbardziej chodziło mi o mnie i Blankę bo powszechnie wiadomo że nasze gatunki się nie tolerują. Wtem z zamyślenia wyrwał mnie boleśnie wbity łokieć Amaraty w żebro.

- Jennifer: Cholera... gdyby nie to że tak szybko się leczę teraz miała bym poważny problem , gdyż połamałaś mi dwa żebra !!
- Alira: Dobra uspokójcie się ... Amarata nie panuje jeszcze nad swoją siłą .... a ty wydajesz się nieobecna , o czym myślisz??
- Jennifer: w tej chwili ?? o tym by nie skręcić karku temu podłemu zmiennokształtnemu !!
- Amarata: Sorki... po prostu chciałam ci powiedzieć że Kuba co chwilę się na ciebie gapi

Automatycznie spojrzałam w tamtą stronę i
rzeczywiście przyłatałam go na tym że patrzyła w moją stronę. Kuba był wysokim brunetem z niebieskimi oczami. Nawet przystojny... lecz w moim przypadku nieosiągalny , no chyba że na deser

- Jennifer: Dobra dajmy z nim spokój.... Idę do stołówki by sobie wziąć coś do jedzenia bo siedzę tu i siorbię jogurt;P
- Alira: HA HA HA no widzisz mój pomysł był wspaniały... przynajmniej teraz nie musisz targać uczniów po kątach i wgryzać im się w tętnice
- Blanka: HA HA HA nasza mała czarownica jak zwykle dosadna i bez owijania w bawełnę

Wstałam i ruszyłam w kierunku barku. Niestety na swojej drodze zauważyłam Blond barbie nasze szkoły Magdą wraz z obstawą brunetką Amy i rudą Meggi. Nienawidziłam ich z taką mocą że musiałam kontrolować by moje oczy nie zalśniły złowrogim szmaragdem. Tak się zdekoncentrowałam że gdy poczułam nogę pod swoimi nogami wylałam połowę mojego "jogurtu" na dekolt Magdy. Po czym stanęłam jak wryta.

- Magda: AAAAA!! Patrz jak leziesz !! Coś ty mi wylała na moją nowa bluzeczkę ??!!1
- Jennifer: yyy... eeee..... to jest ... taki specjalny koktajl, bo mam problemy z .... nerkami
- Magda: HA HA HA .... ahhh to ty mała Jennifer... coś ty na siebie włożyła " I Likle Blood"?? co to ma być przystąpiłaś do jakieś sekty ?? czy może postanowiłaś pobawić się w wampirka ??

Spojrzałam na jej twarz wyobrażając sobie jak zabijam tą małą kreaturę na milion sposób. Magda miała niecały 160 i to jeszcze w obcasach .... niestety było tu za dużo świadków by ją zahipnotyzować ... wnet wpadłam na genialny pomysł

- Jennifer: O jeju tak mi przykro... chodźmy teraz tylko we dwie do mojej szafki a zaraz zapłacę ci za szkody
- Amy: No ja myślę że to zrobisz
- Magda: Zaintrygowała mnie twoja propozycja.... więc ruszajmy

Zostawiła swoje przyjaciółeczki.. a ja odwróciłam głowę w stronę moich i tylko z ruchu warg Blanki odczytałam " nie rozlej za dużo " roześmiałam się bezgłośnie... jak dobrze drapieżnik rozumiał drugiego drapieżnika. Kiedy doszłyśmy do szafek, zorientowałam się że nikogo nie ma w damskiej łazience po czym wciągnęłam tam Magdę. Która zaczęła krzyczeć i wierzgać swoimi kończynami. W pierwszym odruchu chciałam zahipnotyzować ją by przestała krzyczeć, lecz stwierdziłam że krew panikującej osoby ma lepszy smak. Po czym bez ceregieli wbiła się w nią swoimi kłami. Naprawdę muszę powiedzieć że jej krew była wyborna, gdyż tam mała ropucha odżywiała się tylko zdrowym jedzeniem. Poczułam jak jej serce zaczyna coraz wolniej bić ... znaczyło to iż muszę w tej chwili przestać. Uniosłam głowę i spojrzałam w lustro. Ujrzałam tam dziewczynę podobną do mnie lecz jakby nie mnie. Zamiast szaro- niebieskich oczu były szmaragdowe z kawałkami złota, a moje wargi stały się większe, bardziej ponętne i czerwone. Moje usta wygięły się w uśmiechu na ten widok i od razu zobaczyłam moje śnieżnobiałe zęby z dwoma kłami na górze. Za każdym razem zaskakiwała mnie ta przemiana a żyłam już ponad sto lat. Wtedy własnie spojrzałam na dół i nadal trzymałam zamroczoną Magdę w objęciach. Posadziłam ją na parapecie i zawiązując na jej szyi różową apaszkę zasłaniające odciski po moich zęba,spojrzałam głęboko w jej piwne oczy i powiedziałam.

- Jennifer: Słuchaj uważne ty mała ropucho... poszłyśmy razem do szatni, a ty poślizgnęłaś się na mokrej podłodze i prawi byś złamała kark gdybym cie nie złapała, dlatego jesteś mi teraz cholernie wdzięczna. A chustkę nosić będziesz przez okrągły miesiąc i nie będziesz jej ściągać nawet pod prysznicem. A mówić będziesz że twój chłopaczek lubi ostre zabaweczki przy użyciu ząbków .... zrozumiano ??!!
- Magda: Tak.. zrozumiałam
- Jennifer: Dobrze , w takim razie wracajmy na stołówkę

Poszłam przodem. Weszłam na stołówkę w świetnym humorze, świeża krew wypita prosto od człowieka dawała dziesięć razy więcej energii niż pięć torebek szpitalnej zimnej krwi. Kiedy usiadłam na swoim miejscu moje przyjaciółki od razu wyczuły zmianę w moim wyglądzie.

- Amarata: HA HA HA cóż ja widzę masz większe usta a twoje oczy aż błyszczą z podniecenia .... czy to nie ma nic wspólnego z tym że teraz Magda wchodzi tu z apaszką na szyi???
- Alira: Jennifer!!! jak mogłaś tej biedaczce to zrobić !!
- Neomi: Właśnie , przecież to ludzka istota mająca uczucia !
- Blanka: Dobra dajcie spokój , przecież wiecie jak wredną ropuchą jest ta blondyna.... I same rozumiecie że należało jej się
- Jennifer: Dobra sorrki dziewczyny .... a teraz chodźmy na ostatnią lekcją po później idziemy od razu ... wiecie gdzie

Zgodnie poszłyśmy na w-f na którym były biegi naokoło szkoły. Niestety nie wszystkim podobało się tak tak bardzo jak mnie

- Amarata: Jen.. daj spokój tylko ty możesz zmusić trenera by nam odpuścił ... nie mam już siły biegać
- Neomi: No właśnie .. zniszczę sobie fryzurę
- Alira: A ja będę śmierdzieć potem jak zgniły ziemniak...a na to nie ma żadnego zaklęcia
- Blanka: HA HA HA Jen nie słuchaj ich .... mały trening im się przyda
- Jennifer: Dobrze mówisz ... a teraz dziewczynki podkręcamy tępo

* * * * *

Zgodnie wsiadłyśmy do wielkiego auta Blanki i ruszyłyśmy w kierunku naszej bazy , dzięki której prowadziłyśmy podwójne życie poza szkolne. Było to miejsce niedostępne dla śmiertelników. A wiedza o nim czasem przynosiła śmierć. ....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

nikadb
 
forever00
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Obudziło mnie cichutkie pukanie do drzwi. Wiedziałam że to Neomi, zawsze przychodziłam po mnie i szłyśmy razem do liceum. Nie chciało mi się zwlekać z łóżka by jej otworzyć, tym bardziej wiedziałam że jako jedna z niewielu osób posiada klucze do mojego domu. Zgodnie z moimi przeczuciami usłyszałam przekręcanie się go w zamku i cichutkie pociągniecie za klamkę. Wygodnie wyłożyłam się na łóżku i czekałam aż przyjaciółka dotrze do mnie. Po chwili poczułam jej obecność.

- Jennifer, dlaczego ty nigdy nie jesteś gotowa na czas?? - uśmiechnęłam się z twarzą w poduszkę.
- Neomi, daj spokój to tylko liceum..... - przekręciłam się u ujrzałam pełne wyrzutu niebieskie oczy wpatrując się we mnie - O jeju nie patrz tak na mnie , O Boże....
- Nie wzywaj Boga Wszechmogącego na daremno!!! - wykrzyczała i przeżegnała się w błyskawicznym tempie.
- No dobrze przepraszam...... ale nie spałam całą noc
- Znowu ten sam sen ??
- Dokładnie .... Leże na ziemi w sukni balowej, z raną postrzałową w brzuchu i widzę mężczyznę pochylającego się nade mną, jednak nie widzę jego twarzy tylko orzechowo- karmelowe oczy wpatrujące się we mną z troską. Po czym postać pochyla się nade mną i jej oczy zmieniają barwę na szmaragdowe potem gryzie mnie w szyje... - spojrzałam w stronę przyjaciółki, która wpatrywała się we mnie z coraz większym zdenerwowaniem. Wyglądała doprawdy perfekcyjnie. Zwiewna biała sukienka sięgająca do kolan podkreślała jej oczy , a włosy idealnie układały się w lekkie fale na jej ramionach.

- Jen.... Może powiesz o tym szefowi ??
- Nie to nie wchodzi w grę !!!- krzyknęłam i wbiegłam do łazienki pod prysznic. Gorąca woda zmywała moje zdenerwowanie. Słyszałam jak Neomi grzebie w mojej szafy wyjmując jak się domyśliłam sukienkę. HAH ... znowu będzie próbowała mnie na nią namówić. Szybko wytarłam się ręcznikiem. Umyłam zęby, przeczesałam włosy grzebieniem i wy tuszowałam rzęsy. Po czy wyszłam z łazienki.

- Neomi dobrze wiesz że nie zmusisz mnie bym włożyła cukierkową sukienkę
- Jen.... kiedyś tylko je nosiłaś...
- HA HA HA i to było kiedyś , więc wróćmy do teraźniejszości

Nałożyłam ciemne jeansy i czarny t-shirt z czerwonym napisem napisem " I Like Blood" oraz czerwone trampki. Moja przyjaciółka czekała na mnie w kuchni, słyszałam jak chrząka z nie smakiem na widok mojej lodówki. W błyskawicznym tempie znalazłam się koło niej.

- Boże Jen... ale mnie wystraszyłaś.... - spojrzała na moja bluzkę po czym parsknęła śmiechem - HA HA HA no lepszej bluzki nie mogłaś znaleźć ;D A poza tym zluzuj swoje pragnienie bo twoje oczy znowu są zielone ;P
- Nic na to nie poradzę , zawsze z rana jestem strasznie głodna....... Nie patrz tak na mnie lepiej bym wzięła te torebki ze szpitala niż naciągała na to chłopców z naszego liceum
- Dobra ... pakuj to szybko bo się spóźnimy
- Masz rację ........ A dziewczyny już dojeżdżają do szkoły.

Wyszłyśmy z mieszkania, po czy udałyśmy się na dach. Wtedy Neomi rozpostarła swe wielkie biało- złote skrzydła oplotłam ją ramionami w psie i poczułam siłę przyciskająca mnie jeszcze bardziej do niej. Po chwili otworzyłam oczy i wiedziałam że lecimy, i własnie wtedy po raz drugi poje oczy zamigotały na zielono wzorkiem pełnym ekscytacji
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Gatunek: Wampir
Wiek: 19 lat ( w rzeczywistości 155 lat)
Waga: 53 kg
Wzrost: 172 cm

Wygląd: Ma szaro- niebieskie oczy i długie falowane brązowe włosy. Gdy przemienia się w wampira lub doznaje głębokich uczyć jej oczy stają się szmaragdowe z odrobiną złota. Uwielbia chodzić w spodniach. Jest miła, wesoła choć czasem porywcza.

Historia przemiany: Pochodzi z Londyńskiej bogatej szlachty. W wieku dziewiętnastu lat wraz z rodziną jechała poznać swojego narzeczonego, gdy zaatakowali ich bandyci. Zabili jej całą rodzinę. Ją jednak kiedy uciekała postrzelili w brzuch. Pozostawili ją ranną w środku lasu. Nagle ujrzała nad sobą mężczyznę o pięknych orzechowo- karmelowych oczach który przemienił ją w wampira. Później spotkała Neomi i zaprzyjaźniły się oraz razem uczęszczały do tajnego ośrodka zabijając złych nieśmiertelnych.

Zdolności wampirze: Wyostrzony wzrok, słuch i węch oraz jest strasznie szybka

Umiejętności: Za pomocą oczu potrafi przelewać swoją wolę na innych śmiertelnych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Gatunek: Czarownica
Wiek: 18 lat ( w rzeczywistości 55 lat )
Waga: 56 kg
Wzrost: 175 cm

Wygląd: Ma szare oczy i długie proste blond włosy. Nie je mięsa i żyje zgodnie z naturą. Uwielbia kupować buty. Jest miła oraz mądra.

Historia przemiany: Pochodzi z Australii. Jest jedyną śmiertelną w zespole, jednak dzięki swojej matce która oddała za nią swoje życie i przekazała jej swoją moc, nigdy się nie starzeje, chociaż może umrzeć od zadanych ran tak samo jak zwykły człowiek. Przystąpiła do tajnej organizacji i razem z dziewczynami tam pracuje.

Umiejętności: Umie czarować, czasami przewidywać przyszłość oraz ma przebłyski tego co się stało w przeszłości
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Gatunek: Anioł
Wiek: 17 lat ( w rzeczywistości 1369 lat )
Waga: 55 kg
Wzrost: 159 cm

Wygląd: Ma niebieskie oczy i długie falowane blond włosy. Zawsze ubiera zwiewne sukienki. Jest słodka i miła, nigdy nie wpada w złość. Ma ukryta wielkie biało- złote skrzydła.

Historia przemiany: Została stworzona przez Boga, by bronić niewinnych. Zaraz po stworzenia przystąpiła do tajnej organizacji by unicestwiać zło. Jest nieśmiertelna.

Umiejętności: Ma anielski śpiew dzięki któremu może w mig kogoś usypać oraz potrafi latać.
 

 
Gatunek: Wilkołak
Wiek: 19 lat ( w rzeczywistości 33 lata )
Waga: 56 kg
Wzrost: 165 cm

Wygląd: Ma szare oczy oczy i długie proste ciemne włosy. Jest seksowna oraz wybuchowa. Uwielbia jeść mięso. Gdy zmienia się w wilka jest czarna ze złocistymi oczami.

Historia przemiany: W wieku dziewiętnastu lat została gdy spacerowała po lesie w poszukiwania poziomek została ugryziona a następnie zmieniona w wilkołaka. Pochodzi z Meksyku. Uciekła, a schronienie znalazł w tajnej organizacji, gdzie nauczyła się panować nad przemianą.

Umiejętności : Zmiana w każdej chwili w wilka
  • awatar Nika:*: ...lat została gdy spacerowała po lesie w poszukiwania poziomek została ugryziona ... Hahahahahahah
  • awatar Nika:*: Ja chcieć mieso xD Ja cie nie słuchać:p
  • awatar Nicooooola: Bjanka - Blanka, mówiłam że to pierwsze brzmi jakby ktoś miał downa xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Gatunek : Zmiennokształtna
Wiek: 18 lat ( w rzeczywistości 20 lat )
Waga: 57 kg
Wzrost: 167 cm

Wygląd : Ma błękitne oczy i burzę długich czarnych loków. Zawsze ubiera się wyzywająco. Uwielbia podrywać chłopców. Jest uwodzicielką, kocha modę i zakupy oraz dogryzanie ludziom.

Historia przemiany: Pochodzi z Grecji gdzie cała jej rodzina jest zmiennokształtnymi.Uciekła stamtąd gdy przeszła swoją transformację w wieku 18 lat. Dzięki temu pozostała w tym wieku na zawsze. Schronienie znalazła w tajnej organizacji.

Umiejętności: Potrafi zmienić się w każde zwierze na które akurat spojrzy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Założyłam tego bloga, by pisać w nim opowiadanie o stworzeniach nadnaturalnych. Wszystko zaczęło się od tego że przeczytałam książkę pod tytułem " Nocna łowczyni" ( polecam ) >
Informacje zaczerpnęłam właśnie z tej sagi jak również z serialu " Pamiętniki Wampirów"

Mam nadzieję że spodobają wam się moje wpisy ;D